„Straszni mieszczanie” Tuwima czytani queerowo

Z okazji Dnia Poezji (21/03) mój ulubiony wiersz, którego analizą otwieram swój wykład z socjologii queer. Jest to genialny portret kultury mieszczańskiej i zarazem normatywności wszelakiej. W nawiasach liczby – odnośniki to tropów interpretacyjnych pod wierszem.

Julian Tuwim

Straszni mieszczanie

Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach

Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.

Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach

Zgroza zimowa, ciemne konanie (1).

Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą (2),

Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.

Trochę pochodzą, trochę posiedzą,

I wszystko widmo. I wszystko fantom (3).

Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,

Krawacik musną, klapy obciągną

I godnym (4) krokiem z mieszkań – na ziemię,

Taką wiadomą, taką okrągłą (5).

I oto idą, zapięci szczelnie (6),

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc – widzą wszystko oddzielnie (7)

Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

Jak ciasto biorą gazety w palce

I żują, żują na papkę pulchną,

Aż papierowym wzdęte zakalcem,

Wypchane głowy grubo im puchną (8).

I znowu mówią, że Ford… że kino…

Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…

Warstwami rośnie brednia potworna,

I w dżungli zdarzeń widmami płyną.(9)

Głowę rozdętą i coraz cięższą

Ku wieczorowi ślepo zwieszają.

Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,

Łbem o nocniki chłodne trącając.

I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,

Spodnie na tyłkach zacerowane,

Własność wielebną, święte nabytki,

Swoje, wyłączne, zapracowane. (10)

Potem się modlą: “od nagłej śmierci…

…od wojny… głodu… odpoczywanie”

I zasypiają z mordą na piersi

W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

———-

(1) Normatywne nie-życie wynikające z wegetacji poza pragnieniami, a raczej w spektrum pragnień Innego; nie-życie jako Śmierć/Nic; życie-po-nic (Lacan, Derrida)

(2) Mowa nie-kominikująca, osadzona na normatywnie wytworzonej powierzchni ciał, przy zablokowaniu dostępu do wszystkiego, co ukryte pod normatywnym pancerzem; mowa, która jest nie-mówieniem, bo wypowiadalne jest tylko to, co normatywne (Lacan, Kristeva, Butler, Kosofsky-Sedgwick, ale też Foucault)

(3) Rzeczywistość jako normatywny spektakl (Debord)

(4) Normatywna narracja jest źródłem hegemonicznej moralności, reprodukowanej w codzienności (od Marksa/Althusera przez Bourdieu po etykę feministyczną i etykę queer)

5)To, co symboliczne jako to, co przesłania Realne, „podszycie się” pod jakąś narrację umożliwia przesłonięcie Realnego i powstanie spójnej wizji tego-co-jest, wytworzenia fenomenu rzeczywistości (od Lacana i Žižka, przez Foucaulta po Husserla i Schutza oraz fenomenologię queer).

(6) Techniki terapeutyczne mające nas immunować na wszelkie nie-normatywne narracje (Marks i marksiści, Foucault)

(7) Brak zdolności do podstawowej, ontologicznej refleksyjności, ucięcie „dia ti” na etapie wyznaczonym przez normę: dalej nie pytaj, tak jest i kropka (Mocny Program Socjologii Wiedzy, Bourdieu, Žižek)

(8) Rozum jako narzędzie uJarzmiające (Adorno, Foucault, ale też np. akefalność Bataille’a, tropy teatralne: Grotowski, Artaud)

(9) Pochód symularków oczywiście. (Baudrillard)

(10) Najogólniej krytyka „prawa własności”, ale też trop (nie)możliwości posiadania siebie.