„Nie to za mało” – książka Naomi Klein a wyzwania dla lewicy

Tylko zogniskowanie społecznych emocji wokół kilku konkretnych celów politycznych, mądrze opisanych i zdiagnozowanych, może dać lewicy szansę na przejęcie narracji w polskiej polityce – moje refleksje po spotkaniu Centrum Ignacego Daszyńskiego

W dniu 5 kwietnia 2018 r. na Uniwersytecie Warszawskim odbyło się spotkanie poświęcone książce „Nie to za mało” Naomi Klein i wniosków, jakie dla polskiej lewicy z lektury książki tej mogą wynikać. Dyskusję zorganizowało Centrum Ignacego Daszyńskiego, prowadził ją dr Bartosz Rydliński. W debacie udział wzięli: dr hab. Maciej Gdula z IS UW, red. Paulina Młynarska, dr Anna Materska-Sosnowska z INP UW.

Zabierając głos w czasie dyskusji z udziałem publiczności wskazałem, że z książki Klein płynie m.in. ten wniosek, iż choć sam marketing polityczny nie wystarczy do zwycięstwa, jednak w połączeniu ze szczególną sytuacją społeczną może przynieść sukces. Ta sytuacja to stan szczególnego rodzaju wzmożenia emocjonalnego w społeczeństwie. W Stanach Zjednoczonych stan ten wywołał Barak Obama. Jego charyzma uprawomocniała ogromne oczekiwania wobec prezydentury pierwszego czarnoskórego przywódcy USA. Jednak prezydentura ta była zaledwie poprawna i nie przyniosła żadnego jakościowego przełomu, co mogło stać się źródłem pewnego rodzaju „emocjonalnego niedosytu” w społeczeństwie. W niepewnych czasach późnego kapitalizmu, płynnej nowoczesności, niepokojów związanych z katastrofą humanitarną wojen bliskowschodnich oraz ataków terrorystycznych społeczeństwo amerykańskie oczekiwało silnego przywództwa. Trump, umiejętnie kreujący się na odnowiciela Ameryki, doskonale wstrzelił się w te oczekiwania. W innym czasie zwycięstwa by prawdopodobnie nie odniósł, ale rozczarowanie dość nijaką prezydenturą Obamy pozwoliło mu zwyciężyć (choć, trzeba pamiętać, w liczbach bezwzględnych wybory przegrał).

Podobnie rzecz się miała z polskimi sprawami. Charyzma Donalda Tuska zakończyła się polityką „letniej wody”. Brak zdolności rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej do sformułowania narracji będącej adekwatną odpowiedzią na rozbudzone emocje społeczne zaowocował przejęciem władzy przez PiS. Co warto dodać i o czym warto pamiętać – przyczyniło się także do tego rozdrobnienie na lewicy. PiS umiało zaproponować wspólną i przekonującą narrację o konieczności „dobrej zmiany”, narrację zwrotu „ku suwerenowi”, „detronizacji” elit, polepszeniu statusu socjoekonomicznego rodzin itp.

Obecnie ujawniona pazerność PiS-owskiej władzy połączona z demokratycznym wandalizmem zapoczątkowały początek procesu erozji rządzącego układu. Jednak nadal brak jest po stronie opozycyjnej, także lewicowej, zdolności do zaproponowania spójnej narracji politycznej, do pobudzenia owej opartej na emocjach „woli mocy”. Powodem jest po prostu brak charyzmatycznego, a zarazem merytorycznego przywództwa. Jednak sama retroaktywnie konstruowana „antypisowość” nie wystarczy do obalenia autorytarnego systemu, coraz szczelniej odgradzającego się od suwerena płotem, coraz skuteczniej wykorzystującej aparat przymusu do uderzania w ogniska demokratycznego oporu. „Nie to za mało”, jak uczy Klein, potrzeba narracji zdolnej zogniskować społeczne emocje na kilku konkretnych celach. Ostatnio takimi są m.in:

  • ochrona środowiska i zrównoważony rozwój – niszczenie Puszczy Białowieskiej oraz coraz bardziej dokuczliwy smog w wielkich miastach „urealnił” w oczach społecznej publiczności dość dotąd dlań abstrakcyjne problemy związane z zieloną polityką, pojawiła się zatem szansa mobilizowania społeczeństwa wokół haseł ekologicznych;
  • prawa kobiet – próba całkowitego zakazania aborcji w Polsce i utrudnienie dostępu do antykoncepcji awaryjnej pokazała ogrom zawziętej wrogości, jaką żywi pisowski neoautorytaryzm wobec kobiet. Postulaty feministyczne także zostały „urealnione” i dostały się do zbiorowej wyobraźni dzięki wizji kobiet zmuszonych do rodzenia śmiertelnie chorych dzieci. Zdumiewający brak wrażliwości, empatii i zgoda na nieludzkie tortury, jakim byłaby ciąża z uszkodzonym płodem pozwolił zrozumieć przygniatającej większości społeczeństwa o jaką stawkę chodzi w walce kobiet
  • świeckie państwo – m. in. butne żądanie Kościoła, by podporządkować prawo jego nauce bez oglądania się na opinię społeczną sprawił, że po raz pierwszy w takim stopniu można postawić pytanie o rozdział kościoła od państwa i konieczność rzeczywistej restytucji zasady laickości. Przyczynia się do tego także coraz szerzej ujawniana skala nadużyć seksualnych w Kościele, w tym licznych i ukrywanych przypadków pedofilii.

Wybrałem tylko kilka przykładowych zagadnień. Łączy je to samo: ogrom emocji społecznych, jakie z nimi się wiążą. Nie są to tematy wymyślone przez polityków, ale problemy, którymi żyje społeczeństwo. Nie to za mało – lewica potrzebuje takiego właśnie skupienia uwagi na społecznie ważnych problemach po to, by wygenerować „wolę mocy” zdolną do zakończenia szkodliwych rządów Kaczyńskiego.