Ikonowicz i koniec turbokapitalizmu

Jest taki facet, który ostrzegał. O złodziejskiej „reprywatyzacji” niszczącej ludziom życia mówił. O porzuconych ludziach z dawnych PGR-ów mówił. O turbokapitalizmie, który pomstował na PRL, ale chętnie zawłaszczał to, co ten PRL stworzył (no bo w końcu skąd wzięło się to „prywatyzowane” czy „reprywatyzowane”). O tym, że ważniejszy dla ludzi nie jest wzrost PKB, tylko współczynnik Giniego mówił. O tym, że kapitalizm zawsze opiera się na alienacji pracy i dlatego efektem „rozwoju” kapitalistycznego jest bogacenie się nielicznych kosztem powiększających się obszarów biedy większości. Generalnie mówił o tym, że polskie sprawy są poukładane w najbardziej patologiczny sposób sprzyjający wyzyskowi i wzrostowi frustracji społecznej. I ze to się kiedyś zemści. Pamietam, mówił to już w latach 90-tych.

Mówił to i wiele innych rzeczy i nadal mówi. Nazywa się Piotr Ikonowicz i jest najbardziej przenikliwym politykiem w tym kraju.

A ja mówię: to jest obrzydliwe i żałosne, kiedy klasa średnia w Polsce wybrzydza na „ciemny lud”, który „dał się kupić za 500+”. Wy te 500 wydajecie na skromną kolację w knajpie, a dla rzesz ludzi to skokowa poprawa jakości życia. I obawiam się, że nie wyciągnięcie tych ludzi z domu, oni nie zaufają elitom, które przez ostatnie ćwierć wieku miały im do powiedzenia tylko „pracuj więcej”. Polacy i Polski (szczególnie te ostatnie, bo na dwa etaty) harują jak woły. Ta cała cudowna III RP to była dla nich ciężka harówka w złych warunkach, w stresie i za psie pieniądze. A potem wyszedł na jaw przekręt banksterów z frankiem, wiecie ilu ludzi odebrało sobie życie, gdy okazało się, że ich rata miesięczna z 700 zł wzrosła do 3000 czy 5000 zł?

I przyszła nowa władza, i dała im fundamentalne poczucie bezpieczeństwa. Kulawe i byle jakie, bo nadal stosunki pracy są skandaliczne, a organizacje tzw. pracodawców (choć kto komu daje swoją pracę?) zwykły lamentować, że w ogóle muszą płacić (wszyscy powinni pracować na „stażach” albo w „wolontariacie”). Ale to pierwsza władza w III RP, która zobaczyła problem nierównej dystrybucji i postanowiła temu zaradzić. Jasne, że intencje zapewne miała oczywiste, ale stało się.

I teraz ci ludzie popierają i będą popierać PiS, bo intuicyjnie wyczuwają swój klasowy interes. I słusznie wyczuwają. Bo jaką politykę gospodarczą zafunduje im PO po powrocie do władzy?

Jeśli chcecie, by ludzie pracy najemnej poparli rewolucję, obiecajcie, że nie będzie powrotu do turbokapitalizmu, że utrzymany zostanie transfer socjalny, że naprawione zostaną stosunki pracy („śmieciowki”), że przeznaczone zostaną poważne środki na usługi publiczne (zamiast ciągłego reformowania, czyli mieszania herbaty, żeby była słodsza). Itp itd.

Zaproście Ikonowicza i zróbcie choć 30% tego, co mówi. A ludzie was poprą. Bez tego przygotujcie się na długie rządy PiS.