Wydarzenia płockie

Chciałbym wrócić do sprawy „krzyżowca z Płocka”, czyli chłopca, który naśladując ks. Skorupkę usiłował zatrzymać Marsz Równości w Płocku stając na przeciw niego z krzyżem.

Skomentowałem to wydarzenie niefortunnym tweetem, który został podchwycony przez prawackie media i telewizję „publiczną”. Jednak w tweecie tym nie chciałem obrażać owego chłopca, jedynie zwracałem uwagę na to, że ludzie dzisiejszej opozycji wielokrotnie gryzą się w język, podczas gdy zwolennicy obecnego rządu mówią co chcą, m. in. obrażając osoby LGBTQ w słowach najbardziej wulgarnych. Czyż trudno zrozumieć, że nam, osobom nieheteronormatywnym, puszczają nerwy? Niemniej jednak tweet był niefortunny i chciałbym przeprosić osoby, które poczuły się nim dotknięte.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na fakt, że wspomniany przeze mnie „krzyżowiec” stał się bohaterem prawicowych mediów, w których opowiada np. o tym, że to „Żydzi organizują marsze równości”. I pojawia się pytanie: jak odnosić się do tych wszystkich bzdur? Czy fakt, że wypowiada je dziecko ku radości prawicowych redaktorów nie sprawia przypadkiem, że takie wypowiedzi mogą (i powinny) stać się przedmiotem krytyki? Czy wysyłanie dzieci „na barykady” znane chociażby od czasów Savonaroli nie jest przypadkiem próbą uniemożliwienia krytyki takich postaw i wypowiedzi?

I jeszcze jedna sprawa: wśród osób LGBT+ są oczywiście chrześcijanie. Ręka wyciągnięta z krzyżem jako „znakiem sprzeciwu” wobec demonstracji będącej wołaniem o walkę z homofobią i o równość dla osób LGBTQ to bardzo smutne, oburzające i raniące zachowanie, szczególnie krzywdzące wobec osób, dla których znak krzyża jest znakiem nadziei.

Nie ulega wątpliwości, że homofobia stała się ostatnio narzędziem propagandy politycznej partii rządzącej. Stanowczo i jednoznacznie sprzeciwiam się politycznej mowie nienawiści i oświadczam, że będę się jej przeciwstawiał w każdy możliwy sposób.