Pożegnanie Coconu

To potworna wiadomość dla Krakowa, Polski, Europy. Kończy działalność krakowski klub Cocon, po osiemnastu latach istnienia. Jego właścicielem jest Janusz Marchwiński, legendarny redaktor Radia Wolna Europą, poza tym m.in. aktor i mecenas sztuki.

Stworzył miejsce, gdzie są (dwie) sale do tańczenia, dwa bary (jeden z nich w wersji pubowej) i odrębna sala do spokojnego rozmawiania. Do tego patio, a w sezonie letnim dach zaadaptowany na potrzeby pubowe. No i darkroom, malutki, ale (wierzcie mi) przyjemny. Do tego scena, na której występowały polskie i międzynarodowe gwiazdy (np. Czesław Mozil, Kapela ze Wsi Warszawa itp – zaprzyjaźniony z Coconem szef portalu Queer.pl, Radek Oliwa ma talent do wyszukiwania zespołów, które potem stają się wielkimi gwiazdami). A jeszcze obowiązkowe karaoke na mniejszej sali. Krótko mówiąc – kombinat rozrywkowy, ceniony nie tylko przed tęczową klientelę.

Oczywiście jak każdy mam stamtąd wspomnienia, z których część nie nadaje się do publikacji. Tam wielokrotnie spotykałem z politykami i polityczkami, którymi omawialiśmy ogólny upadek świata, tam się zakochiwałem i odkochiwałem (często w jeden wieczór). Tam się upijałem (pod czujnym okiem Janusza, który wiele razy zbierał moje zwłoki z różnych kątów), tańczyłem i… robiłem dużo różnych rzeczy.

Pisałem kiedyś o tym, że tego rodzaju miejsca są bardzo ważną przestrzenią dla kultury osób LGBTQ+: są fantazmatycznym (wymarzonym) światem, gdzie heteronorma jest zawieszona i gdzie można oddychać wolnością. Dlatego Cocon był tak ważny na mapie Krakowa i Polski. Wielka szkoda, że to koniec.

Januszku, dziękujemy.