Rożawa płonie

Tymczasem Rożawa płonie. Ten quasi-autonomiczny region stworzony przez Kurdyjki i Kurdów w północnej Syrii dotknięty jest dwoma kataklizmami: agresją turecką i katastrofą humanitarną (jak donoszą agendy ONZ ok. 180 000 mieszkanek i miekszanców tego regionu musiało opuścić swoje domy).

Kurdowie i Kurdyjki (tak! słynne są bataliony kobiece) pomagali walczyć z ISIS. Ale Ameryka postanowiła się od nich odwrócić… bo tak się uwidziało Trumpowi. Bardzo polecam uważną analizę tej sytuacji PiSowskiej dyplomacji, jednostronnie stawiającej na sojusz z USA. Zresztą kierowane de facto przez Amerykanów NATO w równie bezczelny sposób porzuciło Ukrainę (przypominam, że po rozpadzie ZSRR Ukraina oddała swoją broń atomową w zamian za zachodnie gwarancje bezpieczeństwa, jak widać, bardzo wiele warte).

Autonomia w Rożawie uznawana jest za modelowy przykład państwa opartego na zasadach równości (m.in. pełnego równouprawnienia kobiet), szacunku wobec mniejszości, demokracji bezpośredniej itp. Rożawa udowodniła światu, jak mógłby wyglądać Bliski Wschód, gdyby nie był od co najmniej stuleci ofiarą imperialnych wojen i gry interesów.

Trzymajmy kciuki za dzielnych Kurdów i dzielne Kurdyjki. Pomiędzy „wielkotureckim” reżimem a syryjską dyktaturą są jak między młotem a kowadłem. I pakietajmy ile warte są amerykańskie gwarancje.