O sieci inicjatyw LGBTQ w Polsce

Tak sobie nadrabiam zaległości czytelnicze i widzę, że muszę w swojej następnej książce sprostować nieporozumienie. Chodzi o ruchy społeczne LGBTQ w Polsce

Uważam, że w Polsce rzeczywiście nie ma ruchu społecznego osób nieheteroseksualnych i transpłciowych, ale mam na myśli po pierwsze klasyczne definiowanie ruchu społecznego jako MASOWEGO, a po drugie mam na myśli ten model ruchu, jaki powstał w USA po Stonewall (jest to model bardzo związany z historią i przemianami kulturowymi w Stanach po 1945 roku).

Natomiast istnieją liczne (jak na tak homofobiczny kraj) i bardzo dzielne organizacje i grupy nieformalne działające na rzecz osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. I istotnie, jeśli – jak proponują Beata Bielska czy Justyna Struzik – zdefiniujemy ruch społeczny jako sieć organizacji, grup nieformalnych, inicjatyw artystycznych czy wreszcie osób indywidualnie działających, to ja odszczekuję i w tym sensie ruch istnieje.

Po prostu kwestia definicji.

Swoją drogą: czasem zdarza mi się krytykować (albo chwalić!) konkretne działania (albo brak działań) jednej czy drugiej organizacji, ale na boginię, to nie oznacza jakiegoś potępienia w czambuł i w ogóle niedoceniania! Po prostu tak rozumiem misję intelektualisty: mam obowiązek napisać, jeśli uważam, że coś idzie w złym kierunku. Ale nie piszę oczekując, że moja diagnoza zostanie zaakceptowana. Jeśli wywoła ona krytyczną choćby dyskusję czy refleksję, to super. Po prostu.

Bardzo cenię i szanuję oczywiście warszawskie organizacje, z Lambda Warszawa i Kampania Przeciw Homofobii, a także Fundacja Trans-Fuzja czy Zjednoczenie Pozytywni w Tęczy (przepraszam, wszystkich nie wymienię!). Mimo queerowych obiekcji jestem zawsze na XX Parada Równości 2020, wspieram działania Miłość nie wyklucza itp. I wbrew temu, co pisze Beata Bielska, bardzo – BARDZO – doceniam organizacje spoza Warszawy, zresztą wiele z nich zapraszało mnie na wykład czy dyskusję. Bliski mojemu sercu jest Queerowy Maj z Krakowa, mój podziw i aplauz wzbudzają akcje Grupa Stonewall, zawsze ciepło myślę o Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności – SPR, która mnie zapraszała kilkakroć, podobnie jak Stowarzyszenie Równość na Fali ze Szczecina. Szanuję profesjonalizm Tolerado (znowu wszystkich nie wymienię!). A jeszcze Wrocław, Łódź, Lublin, Rzeszów, Katowice, Olsztyn, Kielce i wiele wiele innych!

Wymieniłem tylko malutką część organizacji i grup, a jest ich o wiele więcej! Szczególnie trzymam kciuki za te działające w małych i średnich miejscowościach – bo tam najtrudniej w moim przekonaniu.

Zawsze chętnie przyjdę/przyjadę na zaproszenie albo napisze z propozycją działania, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Natomiast kategorycznie dementuję, że rozum mi odebrało i uważam, że te wszystkie liczne organizacje, grupy i inicjatywy nie robią nic ważnego. Robicie świetną robotę i bardzo trzymam za Was kciuki.

Alles klar?