Powstanie Margot

Wciąż jestem w szoku po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie. Oglądałem je od początku do końca dzięki transmisji między innymi Miłość nie wyklucza.

Widziałem przyjaciół, znajomych, z którymi zwykle spotykam się przy okazji tęczowych wydarzeń, widziałem te osoby popychane przez policjantów (także wtedy, gdy niczego nie blokowały), widziałem wykręcanie rąk, widziałem podduszanie, widziałem policyjne glany na głowie osoby leżącej na ziemi. Widziałem wyłapywanie przypadkowych osób z tłumu, także tych przechodzących czy obserwujących wydarzenia. Widziałem osoby wrzucane do policyjnych suk jak worki z ziemniakami. Domyślałem się, co się dzieje w środku.

Potem obserwowałem nocne poszukiwanie osób aresztowanych, denerwowałem się razem z bliskimi tych osób, gdy nie dało się ustalić miejsca pobytu.

Potem zaczęły docierać wstrząsające informacje. O wielogodzinnym odmawianiu dostępu do adwokata i skorzystania z prawa poinformowania bliskich o miejscu pobytu. O przetrzymywaniu i kilkakrotnym przewożeniu ludzi z komendy na komendę, wszystko bez jedzenia, bez wody. O przeszukaniach połączonych z rozbieraniem do naga, poleceniem kucania, wszystko wśród chamskich, homofobicznych „żartów”.

O przemocy seksualnej wobec transpłciowej osoby, która była przytrzymywana przez policjantów, dwóch innych unosiło jej sukienkę, jeden odchylał majtki, by „zobaczyć co ‚ono’ tam ma”, a następnie włożył rękę w majtki.

O tym, że ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie.

A potem usłyszałem pana rzecznika policji, który bez mrugnięcia okiem łgał, że policja przestrzega prawa, procedur, wszyscy maja dostęp do prawnika itp…

A potem usłyszałem Ziobrę, który nazwał nas, w tym mnie, bandytami. Tak. Także mnie, bo przecież nikomu nie udowodniono żadnego przestępstwa, łącznie z Margot, a Ziobro nazywał tak po prostu społeczność osób LGBTQ+, której część uczestniczyła w spontanicznym proteście, korzystając z konstytucyjnego prawa do spontanicznych zgromadzeń. Dla Ziobry każdy noszący tęczę w sercu czy na torebce to bandyta. Jestem bandytą.

Osoby LGBTQ+ to już nie „cioty w rurkach”. To bandyci. Ziobro się przestraszył?

Wciąż jeszcze wszystkiego o tych wydarzeniach nie wiem, wciąż osoby zatrzymane, ich bliscy i prawnicy będą opowiadać swoje historię. Najczęściej potworne historie.

I co ja mam teraz napisać?

Mogę oczywiście zwyzywać Ziobrę i jego wspólników, ale przecież co to da. W tym zakresie Leszek Miller powiedział wszystko co trzeba lata temu (dla młodych: „Panie Ziobro! Dla mnie jest pan zerem”)

Mogę opowiedzieć dokładnie i barwnie co sądzę o policji, która w ciągu kilku lat stała się policją polityczną (dla bardzo wielu ludzi policja zawsze taka jest), całkowicie uległą wobec aparatu władzy. To władza, która umiejętnie przekupiła i dowódców, i szeregowych sowitym podwyżkami i dodatkami. Wystarczyło kilka lat.

Na pewno powinienem podziękować posłom i posłankom, głównie z lewicy, ale także z KO, które i którzy siedzieli na komendach prawniczkami i prawnikami czekając, aż policja umożliwi kontakt z aresztowanymi. Bez sojuszników byłoby o wiele trudniej.

Sobotni protest solidarnościowy z aresztowanymi osobami, który odbył się w całej Polsce, a w Warszawie zgromadził morze ludzi pokazał, że być może istotnie wydarzenia te mogą stać się polskim Stonewall. Chyba pękła bariera lęku, to po pierwsze, a po drugie zobaczyłyśmy i zobaczyliśmy, że możemy liczyć na siebie nawzajem, że nikt nie został bez opieki i wsparcia, że i osoby ze społeczności queer, i osoby sojusznicze w chwili próby naprawdę stają na wysokości zadania. To bardzo dodaje odwagi, razem przecież możemy wszystko.

Tak było w czasie zamieszek w Stonewall, ale jeszcze jedno łączy „Powstanie Margot” z tamtymi walkami: to osoby niebinarne, nie cis, tranpłciowe okazują się być najbardziej odważne, najbardziej zdeterminowane w oporze przeciw represjom. Tak było wtedy, tak jest dziś w Polsce. Na pewno dlatego, że one te represje od zawsze odczuwają o wiele bardziej dotkliwie.

Jeśli tak, to musimy podleczyć zwichnięte ręce, dać odpocząć nadwyrężonej psychice i brać się do roboty. Jak widać bezczynność sprawia, że jest coraz gorzej.

Każdy i każda osoba na własny sposób, na własnym miejscu, w ramach własnych możliwości i niemożliwości musi zrobić wszystko, by Ziobro nie tylko pożałował wypowiedzenia wojny osobom LGBTQ+, ale by bardzo szybko zrozumiał, że atak na nas jest początkiem końca władzy jego i jego wspólników.

To prawda. Wszystkich nas nie wsadzą. A to znaczy, że jesteśmy niezwyciężone i niezwyciężeni. Na miejsce jednej aresztowanej osoby wyrośnie sto innych wściekłych i zdeterminowanych do walki.

Zadarli z setkami tysięcy wkurzonych, wściekłych osób. Razem z naszymi sojuszniczkami i sojusznikami stanowimy niepokonaną armię wolności, równości i solidarności. Naprawdę możemy wszystko.

Jesteśmy wściekłe. Jesteśmy niezwyciężone. I wygramy tę wojnę.