Przeciw przemysłowi nienawiści

Przejrzałem swoje ostatnie posty i mogę uczciwie napisać: mimo oczywistego hejtu, jaki na mnie spływa, staram się nie atakować zwykłych ludzi (choć ich postawy komentuję, zwykle ostro).Moim wrogiem jest rząd PiSSPP, który uważam za faszystkowski, ponieważ to on wypowiedział mi wojnę. (Po definicję faszyzmu odsyłam do Wikipedii, najlepiej EN).

Wydaje mi się, że w społeczeństwie jest tym więcej agresji, im więcej lęku i frustracji (głównie ekonomicznej). A tego w Polsce nie brakuje. Dlatego sytuacja w Polsce przypomina schyłek republiki weimarskiej i początek IIIRzeszy. Jest lęk i frustracja, wskazano kozła ofiarnego.

Sądzę że większość hektarów to ludzie, którzy nie mają jakiegoś wypracowanego zdania na temat osób LGBTQ. Reagują kompulsywnie na wskazany obiekt (abiekt) nienawiści, wobec którego mogą bezkarnie wyrażać agresję, rozładowującą lęki. Winni są ci, którzy szczują.

Nie można mieć pretensji do ludzi, że postępują zgodnie ze swoimi interesami (ludzie głosujący na PiS w obawie o 500+, policja dofinansowana jak nigdy). Można mieć pretensję, gdy skala uległości przekracza granice moralne i ludzie ci (oraz instytucje, w których pracują) zaczynają wspierać łamanie praw człowieka.

Odpowiedzialność za systemową, państwową homofobię (queerfobię, transfobię) ponoszą wyłącznie partie rządzące i osobiście Kaczyński, mający pełnię władzy (Senat nie liczy się w tej rozgrywce). Dlatego będę atakował głównie rząd i podległe mu instytucje. Będę z całych sił i wszelkimi (legalnymi) środkami przeciwstawiał się budowaniu przez rządzących systemu segregacji seksualnej, szczucie na osoby LGBTQ, używaniu aparatu represji przeciw osobom LGBTQ i łamaniu praw człowieka wobec nas.

Jestem gejem, jestem tutaj i będę walczył.