Ziobro i jego program faszyzacji Polski

Odpowiedzialny za zrujnowanie polskiej praworządności minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Już na początku rozpoczyna swoją mowę nienawiści:

„Może warto najpierw zapytać środowiska LGBT, dlaczego tak agresywnie zaczęły prowokować, obrażać chrześcijan, zwłaszcza katolików, znieważać symbole religijne, napadać ludzi na ulicach?”

To jest mowa pogromowa. Osoby LGBTQ przedstawiane są jako bandyci, groźni przestępcy atakujący niewinnych ludzi. Naturalnie każdy i każda z osób czytających te słowa zapewne widziała na codzień te chuligańskie napady wściekłych gejów czy agresywnych lesbijek, że o dyszących żądzą mordu osobach niebinarnych nie wspomnę. Porzucimy ironię: to, co w rzeczywistości widzimy, to narastająca atmosfera pogromowa i pobicia za trzymanie się za rękę, za małą flagę tęczową czy za „mało męski” strój chłopaka. To są skutki mowy nienawiści i to jest przestępstwo, jakie na naszych oczach popełnia Ziobro: nawoływanie do nienawiści, do agresji, do bicia osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. I to nawoływanie już zyskuje posłuch u elektoratu, do którego zwraca się Ziobro: u bandytów stadionowych, upojonych tanim piwem „samcach” szczęśliwych, że mogą wyładować swoją agresję nie tylko na swoich żonach w domu, ale także na wskazanych jako groźny wróg osobach LGBTQ.

Tak oto wyjaśnia Ziobro, jaka to groźba czai się za nieczystymi siłami LGBTQ:

„My [Solidarna Polska] widzimy, że wojna kulturowa o naszą tożsamość, o naszą polską duszę, rzeczywiście się teraz odbywa. I choć nie będzie to łatwe, to jest jeszcze do wygrania. (…) My nie zamierzamy się poddawać. Chcemy i będziemy się bić w obronie naszej chrześcijańskiej tożsamości.”

„Będziemy się bić”. To nie są słowa ministra, ale politycznego wandala, który nawołując do popełnienia przestępstwa słownej i fizycznej napaści na osoby LGBTQ usiłuje zbić kapitał polityczny. Nie interesują mnie kalkulacje tego człowieka, który już po swoich skandalicznych nadużyciach w latach 2005-2007 powinienem stanąć przed Trybunałem Stanu i mieć dożywotni zakaz pełnienia jakichkolwiek urzędów publicznych. Tak się nie stało dzięki polityce „letniej wody z kranu” Tuska i oto mamy tego skutki. Cokolwiek chce Ziobro osiągnąć w brudnych układach na prawicy, jego słowa niosą nienawiść i przyniosą owoce nienawiści.

W dalszej części wywiadu Ziobro podkreśla, że w Polsce środowiska LGBTQ cieszą się „wszelkimi swobodami” i nie są przez nikogo prześladowane. A następnie w następujący sposób mówi o Margot:

„(…) ideologiczna narracja powoduje, że elity podlegają dyktatowi środowisk opiniotwórczych i boją się mówić o mężczyźnie, który jest zwykłych chuliganem, dopuszcza się działań bandyckich i napada na innego człowieka w centrum miasta, że jest mężczyzną, a nie kobietą.”

Tak oto polski minister sprawiedliwości udowadnia, że prześladowania osób niehetero i niecis nie są polskimi problemem. Mowa nienawiści Ziobry wobec ważnej działaczki queerowej – to jest wystarczający przykład ilustrujący naszą polską rzeczywistość w roku 2020.

Ta mowa nienawiści, ta mowa pogromowa wzywająca do agresji wobec nas: lesbijek, gejów, osób bisteksualnych, transpłciowych, niebinarnych i interpłciowych, te skandaliczne i pełne nienawiści słowa są ilustracją dążenia Ziobry do poszerzenia swojej strefy wpływów poprzez faszyzację kraju. Proszę zamiast akronimu LGBT podstawić słowo „Żydzi”, a następnie porównać to z przemówieniami ONR-u z lat trzydziestych XX wieku.

Faszyzm narodził się z antysemityzmu. Wówczas wrogami „zagrażającymi” chrześcijaństwu byli Żydzi, który knuli, by „zniszczyć” polską kulturę i polskie wartości. To przerażające i wstrząsające, że po doświadczeniu Holokaustu, zbrodni, która dokonała się tu, w Polsce, polski polityk używa tych samych schematów mowy nienawiści, zmieniając tylko imię wroga.

Ziobro usiłuje przemawiać do najgorszego społecznego elementu: stadionowych bandytów i neofaszystów. Tylko oni mogą kupić program, który zakłada… No właśnie: co? Słowa Ziobry na temat Margot to ważna wskazówka. Zapowiada on nic innego, jak dalsze tworzenie atmosfery pogromowej, dalszą mowę nienawiści i nawoływanie do agresji, dalszą brutalność policji, dalsze aresztowania.

W kraju Unii Europejskiej odradza się faszyzm najgorszego rodzaju. Ziobro zapowiada budowanie państwa policyjnego, stosowanie aresztu wydobywczego (przecież wyraźnie mówi o tym, że gdyby Margo przyznała się do winy i wskazała na współpracowników, uniknęłaby aresztowania!). My, społeczność LGBTQ, możemy spodziewać się wszystkiego, co najgorsze.

Oczywiście, że Ziobro tej wojny nie wygra. Nie stworzy homofobicznego skansenu w środku UE. Nawet gdyby bardzo chciał, nie aresztuje wszystkich co najmniej kilkuset tysięcy osób nienormatywnych płciowo i seksualnie. Nie zmusi nas do milczenia, do zniknięcia z ulic polskich miast. Do zaprzestania walki o nasze prawa. Jest rok 2020.

Ziobro powinien wylecieć na pysk za swoje haniebne słowa i natychmiast stanąć przed sądem za nawoływanie do nienawiści i przed Trybunałem Stanu za wielokrotne złamanie prawa. Oczywiście nie wyleci. Żądza władzy Kaczyńskiego jest zbyt wielka.

Kiedyś jednak, i wierzę w to, że jeszcze przed końcem kadencji obecnego parlamentu, odejdzie. Im szybciej tym lepiej, bo mowa pogromowa zbierać będzie żniwo brutalnych pobić, wyzwisk i innych przestępstw nienawiści.

Czeka nas walka, ale zapewniam, zwycięska. Musimy jednak z całą mocą przeciwstawiać się próbie faszyzacji Polski, bo chodzi już nie tylko o nas. Chodzi o wolność, demokrację, równość, prawa człowieka. A to nie jest już tylko sprawa osób LGBTQ. To już nie jest tylko nasza walka.