W odpowiedzi na oświadczenie Rektora UW

Rektor Uniwersytet Warszawski wydał oświadczenie, przypominające o konieczności „dyskusji pełnej szacunku”.

Już w pierwszym zdaniu pada sformułowanie „dotychczasowego konsensusu”, co oznacza, że Rektor zajmuje polityczne stanowisko w sporze o aborcję. To nie był konsensus, kompromis ani ugoda. To był efekt nacisku Kościoła katolickiego na kształt konstytucji. Już nawet TVN24 to zrozumiał.

Po drugie, Rektor przypomina o tym, że dyskusja na uniwersytecie powinna być dyskusją otwartą i opartą na szacunku dla opinii drugiej osoby. Pełna zgoda. Dodałbym tylko: poza tym uniwersytety pełnią rolę krytyczną: społeczność uniwersytecka zabiera głos wówczas, gdy wymagają tego szczególne wydarzenia. Wielokrotnie od 2015 roku rady wydziałów podejmowały różnorodne uchwały w sprawie poczynań rządu lub na przykład przeciw dehumanizacji osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Uważam, że ta funkcja uniwersytetu jest niezwykle istotna, ponieważ obrona imponderabiliów demokratycznych (na przykład takich, tak prawa człowieka) to obowiązek instytucji wiedzy. Jak wskazał na to Zygmunt Bauman „Wiedza ma służyć sprawie wolności i sprawiedliwości”.

Poza tym nie można zamykać oczu na fakty. O ile mi wiadomo na Wydziale Prawa i Administracji pracuje osoba będą wysoko postawionym członkiem Ordo Iuris. A z drugiej strony pracuje Jacek Kochanowski, którego ta instytucja zwalcza

Zgadzam się: na zajęciach prowadzonych na uniwersytetach myśmy uczyć racjonalnej dyskusji, formułowania swojej opinii tak, by oparta była na argumentach naukowych.

Ale jednocześnie uczelnie funkcjonują w swoim otoczeniu społecznym i trudno sobie wyobrazić, że nie przenikają do nich napięcia związane ze sporami toczonymi w przestrzeni publicznej. Uważam, że w sporach tych powinny uczestniczyć naukowczynie i naukowcy, przedstawiając swoje opinie wraz z argumentacją, które to opinie zazwyczaj bardzo wiele wnoszą do społecznego dyskursu.

Uważam, że moim obowiązkiem jest zabieranie głosu wówczas, gdy zagrożone są podstawy demokracji lub prawa człowieka.

Uważam, że mam prawo do emocjonalnych wypowiedzi, ponieważ jesteśmy istotami emocjonalnymi (dotyczy to także przestrzeni uniwersyteckiej) i emocje są także sposobem komunikacji.

Uważam, że moim obowiązkiem jest wspieranie nawet „kontrowersyjnych” wypowiedzi (szczególnie w mediach społecznościowych) w sytuacji gdy uważam, że stoi za nimi etyczny imperatyw ochrony ważnego dobra.

Uważam, że moje stanowisko jest podzielane przez wielu wykładowców i wykładowczyń.