Revolutión o muerte

To co się wczoraj (18/11) wydarzyło to znak, jak bardzo Kaczyński się boi. Mówiąc dziś w Sejmie, że opozycja ma krew na rękach i że będzie siedziała mimowolnie odkrył swoje plany. On zawsze przekraczał kolejne „czerwone linie”. A „komentatorzy” od 2015: „Niemożliwe”.

Możliwe. Wiele osób, w tym ja, pisało o tym. To jest socjopata. Kto normalny po śmierci brata startuje w wyborach prezydenckich? Kto instruuje swoich ministrów od pierwszego dnia, że mają stopniowo przesuwać granicę?

Przypomnijcie sobie, co myśleliście w 2015. I zobaczcie, co się dzieje teraz. To tylko pięć lat! Polska jest skłócona z Unią Europejską i czy to z powodu powiązania budżetu z praworządnością, czy to z powodu zawetowania budżetu – wszystko jedno. Koniec pieniędzy z UE. Polexit byłby teraz formalnością bo on JUŻ SIĘ DOKONAŁ.

A w 2016 było, że Kochanowski świruje, oj tam oj tam. Mogę złośliwie rzucać nazwiskami „telespecjalistów”. W 2016 ludzie pod Sejmem byli i bywaliśmy gotowi stać tam dotąd, aż PiS się podda. Pamietam posła Bartosz Arłukowicz, jak tłumaczy facetowi ze straży marszałkowskiej, że on ma prawo wejść na obrady Sejmu (w Sali Kolumnowej). No i co? Nie było warto delikatnie w kilku przestawić bezprawnie działającą straż i wejść siłą? Krzesła zatrzymały dwieście osób? Naprawdę?

No to mamy 2020. I Jarosława Kaczyńskiego jako szefa superbezpieki. I policję (milicję?) pałującą i gazującą młode dziewczyny. Zdjęcie, które tu zamieszczam, to dokument momentu, w którym jesteśmy.

I teraz od każdej i każdego z nas zależy, jak odpowiemy na pytanie: zgadzamy się na przekroczenie kolejnych „czerwonych linii”? Popomstujemy nad barbarią PiS i wystarczy? A co z tymi bitymi, aresztowanymi, tymi stającymi przed sądem dziewczynami? Przeczytajcie jeszcze raz poprzednie zdanie. I wyobraźcie sobie, co byście pomyśleli, gdybyście je u mnie przeczytali w 2015? I teraz pomyślcie: co będzie w 2023?

Marta Lempart znakomicie diagnozuje sytuację. Ten absolutnie barbarzyński dekret pani Przyłebskiej to był sygnał. W III RP sytuacja kobiet jest niezawodną busolą kierunku postepowania władzy. Popatrzcie jeszcze raz na to zdjęcie w tle u mnie. Tak traktuje ta władza kobiety teraz. A kiboli? Porównajcie ilość suk policyjnych i sił dziś i 11 listopada. Jakie to polskie silni wobec słabych, „damscy bokserzy”.

Aktem założycielskim III RP było podpisanie służalczego konkordatu z Watykanem i wprowadzenie religii do szkół. To oznaczało deklarację, że odtąd państwo (państwo!) ma nowych wrogów: kobiety i osoby nieheteronormatywne. To doprowadziło do zakazania aborcji poza szczątkowymi wyjątkami, teraz do próby ograniczenia tych szczątkowych wyjątków oraz próby wprowadzenia prawa nakazującego kobietom rodzić płody, które nie staną się dziećmi, bo umrą. To oznaczało oparcie wszystkich kampanii wyborczych partii władzy na takiej homofobii, o jakiej Kiszczak nie słyszał i jaka normalnym ludziom w UE jeży włosy na głowie.

Czy pan Kwaśniewski i inni członkowie komisji konstytucyjnej są dziś dumni z tego Z KIM i PRZECIW KOMU się układali? Powiem Wam, bo nie czas na niedomowienia: układaliście się z pedofilami i obrońcami pedofili przeciw kobietom i osobom LGBTQ. Przeproście.

Otóż albo ten protest doprowadzi do przesilenia i usunięcia tego rządu, albo ten protest doprowadzi do zmiany założenia, że kościół, z którym realny (wyrażany praktykami religijnymi) związek ma mniej niż 30% społeczeństwa, ma monopol na definiowanie „moralności”, albo ten protest doprowadzi do dopuszczenia do głosu przede wszystkim kobiet, tych wczoraj pałowanych na pl. Powstańców (!) zresztą, bo jeśli kobiety dojdą wreszcie realnie do głosu, to prawa mniejszości będą przestrzegane, otóż jeśli Maria Lempart nie przekona WAS, że właśnie TERAZ jest ten moment, żeby uratować Polskę, to za kolejne trzy lata, przysięgam Wam, przysięgam, będziemy pisać o rannych i zabitych, będziemy czytać o decyzji instytucji unijnych o Polexicie.

Nie chodzi o mnie, ale ja naprawdę w 2004 r. opublikowałem tekst o tym, że PiS to najazd Hunów. Nie miałem racji? Ja naprawdę pisałem w 2014, 2015, szczególnie w 2016, że jeśli pozwolimy im rządzić, będzie katastrofa cy-wi-li-za-cyjna. Oczywiście pisali to też ludzie mądrzejsi ode mnie, ale media „złotego środka” (polecam książkę, w której najlepiej to opisano, czyli „Swiat bez kobiet” Agnieszka Graff), otóż media „umiarkowane” traktowały mnie jak idiotę i sadzali naprzeciw tuzów Radia Maryja. Tu idiota, tam idiota, a pośrodku „Gazeta Wyborcza”.

Zatem dziś powtarzam: jeśli nie poprzemy protestu kobiet, jeżeli nie zareagujemy na pałowanie leżącej kobiety przez faceta w kapturze, który „jako nieoznakowany policjant miał prawo zapobiegać zagrożeniu.” (tak mówił dziś rzecznik KSP, przebijając, z całym szacunkiem, Urbana z czasów stanu wojennego, z całym szacunkiem do pana Urbana oczywiście), jeśli akceptujemy….

No ludzie, na litość boską: wychodzą studentki wyrazić swoj sprzeciw wobec orzeczenia Przyłebskiej! Co one mogą „zablokować”? Jakie one stanowią zagrożenie? Wysyłanie na nich policji z tarczami oraz tajniaków, którzy wpadali w tłum, pałowali kogo popadnie, pryskali w oczy gazem pieprzowym przede wszystkim dziennikarzom – dostał korespondent Strajku, OKO.press i inni…?

Pokaz siły to raz, to oczywiste. Ale to był też Spektakl (Baudrillard!) – obrazki dla TVPiS na cały tydzień! Jesteśmy społeczeństwem spektaklu. Rzeczywistość zastąpią symulakra, obrazy pseudo-rzeczywistości robione przez pseudo-dziennikarzy. I pseudo-dziennikarki oczywiście.

Mam następującą intuicję: albo wszyscy: od nieszczęsnych polityczek_ów począwszy, przez dziennikarki_rzy (dajcie sobie spokój ze „złotym środkiem”!),
po każdą pojedynczą osobę, albo poprzemy tę rewolucję, albo w 2023 poleje się krew i Polska wyląduje poza UE, w koalicji z Putinem.

Teraz krew się nie poleje, jeśli będzie nas tyle, ile nas było na Rondzie Praw Kobiet. Kaczyński jeszcze nie jest na to gotowy, nie przy skali 200 000 protestujących. Ale, jak widać, jest zdeterminowany, by wobec mniejszych demonstracji chować się za chwatami z pleksi.

Chodzę teraz o kuli, ale od dziś jestem na każdej demonstracji. Już od dawna dzieje się za dużo. Popatrzcie na zdjęcie w tle u mnie. To już jest dużo „za dużo” i teraz jest już kwestią przyzwoitości, kto stanie u boku Marty Lempart, a kto przed telewizorem będzie czekał na 2023, żeby mi powiedzieć, że jestem kretynem. Ci drudzy będą mieli przykrą niespodziankę, jestem o tym głęboko przekonany.

Czas na naprawdę demokratyczną, obywatelską decyzję: jakiej Polski chcecie? Głosowaliście naprawdę za TAKĄ Polską?