Herezja, apostazja, schizma – trzy drogi do odrzucenia moralnie skompromitowanego Kościoła rzymskokatolickiego

Rozumiem dobrze potrzebę apostazji według katolickich reguł i bardzo doceniam wysiłek wielu osób, by takie „zaświadczenie o apostazji” uzyskać mimo, iż polski Kościół rzymskokatolicki robi wszystko, żeby procedurę utrudnić i uczynić ją uciążliwą, także psychicznie.

Ja takiej potrzeby nie mam, bo aktem odłączenia się od wspólnoty Kościoła jest nie tylko akt apostazji, ale publiczne głoszenie takich poglądów, jak:
••• masturbacja jest naturalnym sposobem rozładowania napięcia seksualnego w sytuacji braku możliwości odbycia stosunku
••• aborcja jest zabiegiem usunięcia zarodka lub płodu i prawo do niej jest fundamentalnym prawem reprodukcyjnym kobiety
••• kobieta ma prawo do używania pigułki antykoncepcyjnej oraz wszelkich innych medycznych sposobów kontroli własnej płodności, bo jest rozumnym człowiekiem zdolnym do podejmowania etycznych decyzji

albo
••• wszystkie dogmaty mariologiczne są całkowicie pozabiblijne i są czystym wymysłem Kościoła katolickiego
••• teoria transsubstancjacji jest bełkotem scholastycznym nałożonym na symboliczną opowieść o wieczerzy „na pamiątkę” Jezusa jako wyrazu wspólnego wspominania jego nauczania i heroicznej śmierci
••• zmartwychwstanie Jezusa było jedynie symbolicznym wyrażeniem przekonania, że Jesus żyje nadal w kontynuowaniu opowiadania o jego nauce
••• Jezus nie był, nie jest i nie będzie bogiem, ponieważ wielokrotnie wyrażał swoją podległość Bogu (chyba, że przyjmiemy politeistyczne założenie o bogach niższych i wyższych)

i tak dalej. Można ewentualnie moim zdaniem napisać oświadczenie, że publicznie głosi się heretyckie poglądy, a ogólnie uważa się polski Kościół rzymskokatolicki za zdegenerowaną organizację kryjącą swoich przestępców seksualnych i wystarczy.

Słynny kanon 751 brzmi w całości tak:

„Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej;

apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej,

schizmą – odmowa uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo.”

I TYLE!!! I aż tyle.

Są zatem trzy drogi odejścia od Kościoła katolickiego: herezja, apostazja i schizma.
Uważam za absurd uznawanie, że jakieś PRAWDZIWE zerwanie ze wspólnotą rzymskokatolicka prowadzi tylko przez apostazję. I to jeszcze na warunkach Kościoła: jakby Kościół miał mieć władzę nadal nad Waszymi sercami, sumieniami, poglądami itp. Przepraszam, a jak Kościół katolicki uchwali, że przed apostazją należy odmówić dwieście zrdrowaśmario albo odbyć osobistą rozmowę z biskupem? Dzisiejsze rozwiązania to nie mniejszy kłopot.

Uważam, że oświadczenie o herezji, apostazji lub schizmie, ewentualnie poświadczone przez dwóch świadków, no jak ktoś już bardzo musi to poświadczone notarialnie JEST w świetle prawa kanonicznego zerwaniem jedności (communio) z Kościołem katolickim czyli – ex-komuniką.

Czy Zwingli składał akt apostazji?
Czy Kalwin składał akt apostazji?
Czy Luter składał akt apostazji?

Czy chodzili do sekretariatu parafii i składali podanie? Nie: po prostu ogłosili swoje poglądy i zerwanie z KK.

Nie zaświadczenie z Kościoła o tym, że łaskawie przyjmuje do wiadomości Waszą herezję, apostazję czy schizmę, ale wasz akt woli (!) powinien być w porządku moralnym i prawnym ostateczny.

Czyli napisanie oświadczenia, że ja, Jacek Kochanowski uważam, że Kościół rznskokatolicki w swoim sekciarskim obłędzie jest zwolennikiem torturowania kobiet poprzez skazywanie je na noszenie niechcianej ciąży, że o barbarzyństwie noszenia płodu niezdolnego do życia nie wspomnę, bo to są już tortury wzywające o pomstę do ludzkiej społeczności, otóż napisanie takiego zdania jest wystarczającym aktem herezji. Niszczącym więź z Kościołem.

Zresztą odejście od Kościoła rzymskokatolickiego nie musi oznaczać „całkowitego zerwania z wiarą chrześcijańską”, a o tym mówi kanoniczna definicja apostazji.

Przecież istnieje w Polsce Reformowany Kościół Katolicki, istnieją Kościoły starokatolickie, ewangelickie. Istnieje w końcu wspólnota Unitarian Uniwersalistów, gdzie spotykają się wyznawcy wolnej religii (religii „wolnego sumienia”), osoby poszukujące, osoby zainspirowane innymi religiami i osoby nie-teistyczne uznające potrzebę wspólnotowego rozwoju duchowości. No to dlaczego wystąpienie z Kościoła rzymskokatolickiego musi się wiązać z całkowitym porzuceniem chrześcijaństwa?

Herezja, apostazja i schizma to trzy drogi zerwania z Kościołem rzymskokatolickim, trzy drogi uzyskania wolności do własnych poglądów moralnych i teologicznych. Nie uważam za właściwe, żeby wiązać te drogi z aktualnymi wytycznymi polskiego episkopatu. Polskiego? Episkopatu?

Najważniejsza jest wolność. I prawo do niej, które jest fundamentem ludzkiej godności.