Ateizm, agnostycyzm, teizm, nie-teizm – mini przewodnik

Wydawałoby się, że z osobami niewierzącymi w istnienie osobowego Boga* sprawa jest łatwa. Niewierzący to niewierzący. Jest na takie osoby prosta nazwa:

✅ ateista, ateistka – i wszystko wydaje się łatwe. Ale pojęcie to ma jasne znaczenie: ateistka_a** to osoba, która nie tylko nie wierzy w Boga, ale to także, uwaga, osoba która wie/wierzy, że Boga nie ma. A dla mnie, dla mojej samoidentyfikacji, to za mocne. Ja nie wiem, czy Bóg jest, czy nie. A zatem może jestem:

✅ agnostyczką, agnostykiem – kimś, kto nie wie, czy Bóg jest, czy go nie ma i uważa, że odpowiedź na takie pytanie wykracza poza zdolności poznawcze człowieka (gnosis – poznanie). Też mi to nie odpowiada, bo mam poczucie, że zakłada jednak możliwość istnienia Boga, tylko brak możliwości stwierdzenia tego. Trochę mi to pachnie zakładem Pascala*** i zbliża bycie agnistyczką_iem do:

✅ teistka, teista – osoba, która uznaje, że Bóg jest. Która nie tyle „wie, że Bóg jest”, co „wierzy, że Bóg jest” (w przypadku tomistycznych katolików jedno i drugie). Po prostu. Mogą to być osoby wyznające jakąś religię albo uznające, że manifestuje się („objawia”, niedawno chrześcijanie obchodzili święto Epifanii, Objawienia, które – co świetnie ostatnio wytłumaczył mi Arek Malecki – ma takie właśnie znaczenie) w różnych religiach. Mogą to być osoby uznające, że Bóg stworzył wszechświat, ale już się nim nie interesuje (zobaczył, co mu wyszło na końcu łańcucha ewolucji i dostał depresji). A zatem:

✅ nie-teistka, nie-teista to osoba, która nie zajmuje się ani kwestią istnienia Boga (jak ateiści uznający, że wiedzą, że Boga nie ma, a wiara w niego jest szkodliwa), ani kwestią jego poznania (jak agnostycy). Tu mogą się znaleźć ci „pomiędzy” teizmem i ateizmem. Na przykład, jak ja, nie zajmujące się problemem istnienia lub nie istnienia Boga. Ale na przykład uznające, że z doświadczenia religijnego płyną ważne inspiracje dla budowania duchowości nie-teistycznej rozumianej jako przestrzeń poszukiwania w życiu równowagi, nie-tylko-intelektualnej refleksji nad różnymi aspektami swojego życia codziennego (to znaczy obejmującej też medytację czy inne zaczerpnięte od religii techniki).

A najlepsze jest to, że istnieje w Polsce wspólnota, w której wszystkie te kategorie osób mogą znaleźć dla siebie przestrzeń i nazywa się ona Wspólnota Unitariańsko-Uniwersalistyczna. I serdecznie do niej zapraszam!**** ❤️❤️❤️❤️❤️❤️

*Jako nie-teista zazwyczaj piszę: boga, bogini, bogiń. Pisanie tego słowa wielką literą charakteryzuje wyznawczynie_ów religii monoteistycznych.
**Taki zapis zaproponowała Agnieszka Weseli. Zaczynam od „rodzaju żeńskiego”, by wyrazić w ten sposób swoje poparcie dla równości kobiet, natomiast podkreślnik pomiędzy oboma rodzajami podkreśla płynność granicy, między tym, co męskie, a tym, co kobiece.
*** Zakład Pascala: filozof francuski Blaise Pascal proponował, żeby na wszelki wypadek wierzyć w Boga, bo jeśli jest, to może nam uratować tyłek przed piekłem, a jeśli go nie ma, to i tak nic nie tracimy, bo moralność chrześcijańska jest zacna.
**** Jak bardzo walnięty jest człowiek piszący posta z przypisami na Facebooku?