1 marca – dzień morderców. Stop nacjonalistycznej polityce historycznej

Chciałbym szanownym przypomnieć, że „dzień pamięci żołnierzy wyklętych” (oczywiście narodowy) ustanowiony został w 2011 za rządów prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska

To był jeden z elementów łączącej PiS i PO tzw. „polityki historycznej”, której najbardziej szkodliwym wykwitem jest Instytut Pamięci Narodowej (powołany głosami PiS i PO i znajdujący się na liście najbardziej szkodliwych i skandalicznych instytucji do likwidacji).

Istotą tej polityki jest w gruncie rzeczy społeczna „re-nacjonalizacja” Polski, to znaczy odtworzenie w Polsce silnej, nacjonalistycznej, momentami faszyzującej tożsamości narodowej.

W gruncie rzeczy chodzi o groźny dla polskiej współczesności model „narodu”, będącego klasyczną wspólnotą wyobrażoną w połączeniu z wynalezioną tradycją, wspólnotą plemienną swoimi korzeniami sięgającą do czasów dyktatury Piłsudskiego oraz lat 1935-1939.

Ogłoszenie „końca wielokulturowości” (najbardziej idiotyczny slogan nacjonalistów) ma być erą „odbudowy narodu”, a treści nacjonalistyczne połączone z fanatyczną religijnością i wrogością wobec wszelkich innych i obcych, mają stać się elementem ideologicznego szturmu na szkoły, czyli podstawą mechanizmów produkcji i reprodukcji kulturowej.

Dlatego sprzeciw wobec kultu „wyklętych”, w tym zwykłych morderców, jakimi byli Ogień czy Bury, jest walką o Polskę post-nacjonalistyczną, której kultura sięga po wartości z czasów, gdy Polska była największa, to jest tolerancji, otwartości, wielokulturowości.