Nie ma żadnego zagrożenia ani wojny. Na granicy nie ma tysięcy żołnierzy, ale bezbronni cywile

Mieszkanka Białowieży opisuje sytuację w strefie nadgranicznej, gdzie gromadzi się wojsko i ciężki sprzęt. I dodaje „kryzys humanitarny trwa. Ludzie dalej są wyłapywani i przerzucani z powrotem. Nadal siedzą w zimnym lesie. Nadal wymagają pomocy humanitarnej, a często medycznej…

Tutaj w strefie nie mają możliwości uzyskać pełnej pomocy. My, mieszkańcy, pomagamy im przetrwać donosząc wodę i jedzenie czy suche buty. Staramy się też w miarę możliwości pomagać w inny sposób, ale robimy to już długo. Jesteśmy w tym sami. Samorządy zbierają paczki czy jedzenie.”

(Za Wyborcza.pl). Dziennikarki_rze przypominają, że niedawno z wizytą w Polsce byli wysocy przedstawiciele Turcji, a to tureckie samoloty wożą obecnie migrantów do Mińska. PiS odmawia zwrócenia się do UE o pomoc, co pomogłoby w realnym rozwiązaniu problemu.

Wygląda to jak, jakby Kaczyński był zachwycony sytuacją i zamierzał nie rozwiązywać jej, lecz przedłużać. Sprzyja w sposób oczywisty budowaniu zagrożenia w wyborcach i jednocześnie przedstawiania urzędników PiS jako „obrońców ojczyzny”.

Ale przed kim nas bronią? Przed dwoma tysiącami migrantów? Bezbronnymi cywilami, mężczyznami, kobietami i dziećmi? Nadal marznącym i głodującymi? Nadal umierającymi? Bzdura, Polska jest w stanie przyjąć wielokrotnie więcej migrantów.

Łukaszenka się świetnie bawi widząc, jaką panikę w polskich władzach budzą bezbronni cywile zgromadzeni na granicy. Albo mamy do czynienia ze zwykłą prowokacją tajnie przygotowaną w porozumieniu z PiS. Stara maksyma mówi: jeśli nie rozumiesz sytuacji, zapytaj komu służy…

Na granicy nie gromadzą się wojska białoruskie ani rosyjskie. Na granicy nie gromadzi się armia ISIS albo talibów. Na granicę spędzani są cywile, których oszukuje się łatwym (i kosztującym krocie) dostępem do UE. Nie mamy wojny, ale klęskę humanitarną, którą PiS ukrywa.

Kaczyński gra w grę na zasadach Łukaszenki. Stopniowe wpuszczanie ludzi i poddawanie ich normalnym, zgodnym z międzynarodowymi procedurami, postępowaniom migracyjnym rozwiązałoby problem. Sytuację dramatycznie zaostrzyła nieludzka gra w push-back.

Nie dajmy się zwariować. To nie jest żadna wojna, to nie jest żadne „zagrożenie”. To PiS usiłuje na nieszczęściu oszukanych rodzin zbijać kapitał polityczny i tylko w przyszłości dowiemy się, jak bardzo Kaczyński był zamieszany w wytworzenie tego dramatu.

Autor: Prof. Jacek Kochanowski

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, socjolog, specjalista w zakresie queer studies, socjologii seksualności, gender studies, postkolonializmu i performatyki. Gej, osoba cis, antyfaszysta.

%d blogerów lubi to: