Tęcza nie obraża

Już wiecie. Elżbieta Podleśna, Asia Gzyra-Iskandar Anna Prus uniewinnione przez sąd. Tęcza nie obraża! Kochane! Bardzo Wam dziękuję za Waszą odwagę, za wytrwałość, za stres, który przeżyłyście. Jesteście wspaniałe, jesteście wielkie! Baaaaaardzo dziękuję pewnie nie tylko w swoim imieniu!
❤️🧡💛💚💙💜

Na wschód marsz! Geopolityka PiS czyli szaleństwo się pogłębia

Czy sięgniecie po szczepionki z Chin to początek strategicznej współpracy? Czy obrażony na Amerykę Naczelnik Państwa uda się z oficjalną wizytą do Pekinu? A serio: jak daleko jest się w stanie posunąć pisowska władza w odrywaniu Polski od Europy i zbliżaniu do Chin i Rosji?

Zaraźliwa pandemia populizmu została powstrzymana w USA poprzez wybranie Joe Bidena na urząd prezydenta. Tego samego Bidena, których wielokrotnie w kampanii wyborczej bronił zasad praworządności, demokracji, przestrzegania praw człowieka. To klęska polityki zagranicznej PiS.

Ponieważ dla polskiego reżimu UE jest obecnie wrogiem numer jeden, telefon Dudy do Xi Jinpinga to pierwszy tak wyraźny sygnał zwrotu w tym kierunku, który od dawna wskazywał Orban: Chiny i Rosja. Oczywiście reżimem rządzą fobie Kaczyńskiego: Putin z Tuskiem zabili mu brata.

Ale dla wszystkich analityków jest oczywistym, że po klęsce projektu „Międzymorza” i po klęsce Trumpa pozostaje już tylko jeden kierunek: wschód. Póki co: Daleki Wschód. Chiny to modelowy przykład montowanej w Polsce i na Węgrzech „demokracji nieliberalnej”. Chiny, nie Rosja.

Chiny, bo Kaczyński, suflowany przez premiera, byłego bankstera, zapewne daje się uwodzić wizji połączenia zamordyzmu („nieliberalna demokracja”) z kapitalizmem (któremu demokracja zawsze przeszkadzała). Czyli: model chiński.

Morawiecki, który zapewne zastąpić ma Dudę na fotelu prezydenckim (jego z kolei miał zastąpić Obajtek, co wciąż jest planem aktualnym), zapewne wspiera Kaczyńskiego w geopolitycznych rojeniach o budowaniu politycznej „potęgi” Polski dzięki wsparciu Chin (i Rosji).

Ilu jawnych i tajnych agentów rosyjskiego wpływu stoi za tym obłędem – kiedyś się dowiemy. Póki co prorokuję, że w 2021 roku będzie wiele jeszcze nieoczekiwanych, przyjaznych gestów wobec Chin. Stawką jest 2023 rok i wizja utraty władzy, czemu sama propaganda już nie zapobiegnie.

1 marca – dzień morderców. Stop nacjonalistycznej polityce historycznej

Chciałbym szanownym przypomnieć, że „dzień pamięci żołnierzy wyklętych” (oczywiście narodowy) ustanowiony został w 2011 za rządów prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska

To był jeden z elementów łączącej PiS i PO tzw. „polityki historycznej”, której najbardziej szkodliwym wykwitem jest Instytut Pamięci Narodowej (powołany głosami PiS i PO i znajdujący się na liście najbardziej szkodliwych i skandalicznych instytucji do likwidacji).

Istotą tej polityki jest w gruncie rzeczy społeczna „re-nacjonalizacja” Polski, to znaczy odtworzenie w Polsce silnej, nacjonalistycznej, momentami faszyzującej tożsamości narodowej.

W gruncie rzeczy chodzi o groźny dla polskiej współczesności model „narodu”, będącego klasyczną wspólnotą wyobrażoną w połączeniu z wynalezioną tradycją, wspólnotą plemienną swoimi korzeniami sięgającą do czasów dyktatury Piłsudskiego oraz lat 1935-1939.

Ogłoszenie „końca wielokulturowości” (najbardziej idiotyczny slogan nacjonalistów) ma być erą „odbudowy narodu”, a treści nacjonalistyczne połączone z fanatyczną religijnością i wrogością wobec wszelkich innych i obcych, mają stać się elementem ideologicznego szturmu na szkoły, czyli podstawą mechanizmów produkcji i reprodukcji kulturowej.

Dlatego sprzeciw wobec kultu „wyklętych”, w tym zwykłych morderców, jakimi byli Ogień czy Bury, jest walką o Polskę post-nacjonalistyczną, której kultura sięga po wartości z czasów, gdy Polska była największa, to jest tolerancji, otwartości, wielokulturowości.

Moje spotkanie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, prof. Adamem Bodnarem

We wtorek 23 lutego miałem zaszczyt spotkać się z prof. Adam Bodnar, sprawującym urząd Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prof. Bodnar podziękował mi za laudację wygłoszoną na uroczystości wręczenia Odznak Honorowych RPO za Zasługi dla Obrony Praw Człowieka Agata Nosal-Ikonowicz i Piotr Ikonowicz

Przez niemal godzinę rozmawialiśmy o prawach osób LGBTQ w Polsce w związku z narastającą falą homofobii. Prof. Bodnar raz jeszcze potwierdził, że jego Urząd stoi na straży praw obywatelskich, w tym także prawa do tego, by nie być ofiarą dyskryminacji. Zgodziliśmy się, że obecnie prawa osób LGBTQ łamane są w Polsce na wielu poziomach.

W tym kontekście rozmawialiśmy także o problemie pozwów ograniczających aktywność publiczną (SLAAP), które dotyczą wielu osób w Polsce.

Podziękowałem prof. Bodnarowi zacnego nieugięte wsparcie dla działań związanych z obroną Praw Człowieka w Polsce.

Aborcja na życzenie? Tak!

W Polsce mieszkają ludzie, którzy uważają, że murola czy zygota to człowiek. Że zarodek wysysany przez medyczne urządzenie krzyczy z rozpaczy. Uważam, że tego rodzaju pogląd jest skrajnie absurdalny, ale szanuję ten pogląd i prawo osób wyznających katolicyzm do NIE wykonywania zabiegów aborcji.

Jestem socjologiem i muszę powiedzieć, że rozmiar podziemia aborcyjnego w Polsce szacowny ostrożnie na 100 000 aborcji rocznie oznacza, że religia katolicka ma niewielki wpływ na zachowania nominalnych katolików. I bardzo dobrze.

Z punktu widzenia naukowo-racjonalnego problem „początku człowieka” jest kulturowy i rozstrzygnięty dawno temu przez fakt, że świętujemy dzień urodzin, a nie dzień poczęcia. Wprawdzie nie rozumiem, dlaczego katolicy to akceptuję, ale to nie moja sprawa.

Fakt jest taki: w Polsce DOMINUJĄ osoby, które uważają, że aborcja to zabieg medyczny, że kobiety mają do niego prawo, a wprowadzenie do systemy prawnego niemal całkowitego zakazu aborcji jest przejawem instalowania w Polsce katotalibanu czyli katolickiego systemu fundamentalizmu religijnego.

Bardzo się cieszę, że rozumieją to młodzi ludzie wypisujący się z „lekcji religii”, czyli z odbywającym się pod sztandarem państwa lekcji fanatyzmu religijnego, gdzie „uczy się”, że homoseksualizm to zboczenie, a masturbacja prowadzi do zaburzeń.

Ci młodzi ludzie rozumieją również, że abortowany zarodek nie krzyczy z bólu, ponieważ nie ma jeszcze systemu nerwowego. Katolickie kłamstwa na szczęście przestają kogokolwiek obchodzić.

Mamy hiperkatolicką (rzekomo) władze autorytarną, pacyfikującą przy pomocy policji legalne zgromadzeni. To oczywiste, że szef policji i jego wojewódzcy i miejscy podkomendni odpowiedzą za przemoc.

Ale na szczęście wszyscy to bezprawie widzą, widzi to szczególnie młode pokolenie, które nie da się kupić za 500+. Tak, znaczna część wyborców PiS zwyczajnie dała się kupić i jest w stanie, dla własnej finansowej wygody, zaakceptować i państwową, systemową homofobię i fanatyczne prawa przeciw aborcji. Owszem. III RP zdradziła tych ludzi i do pewnego stopni ich rozumiem. Wiem też, że nie są żadnymi homofobami i jak wszyscy opowiadają się za aborcja. Państwo PiS ustawiło nas przeciw sobie, ale możemy się porozumieć i walczyć razem.

Tak, aborcja jest zabiegiem, który powinien być podejmowany na podstawie decyzji kobiety. Natomiast obecny stan prawny jest barbarzyńską próbą skazania kobiet na tortury, czego czego sprawcami mogą być tylko bydlaki. Niemoralne bydlaki.

Na szczęście Nadchodzi Wiosna. A wraz z nią nowa nadzieja na Polskę naszych marzeń. Przetrwamy. I Polska znowu będzie przykładem demokracji, sprawiedliwości ekonomicznej i praw człowieka. Wierzę w to.

Zatrzymać fanatyków religijnych! Oświadczenie w sprawie ataku prawackich trolli

Od dłuższego czasu jestem obiektem ataku prawicowych trolli, którzy postanowili zgłaszać masowo poszczególne posty na moich mediach społecznościowych i doprowadzać do blokady.

Ich pretekstem jest używanie przeze mnie pojęcia „katotalibowie”. Otóż używam i będę używać tego pojęcia dla odróżnienia wyznawców religii katolickiej, których szanuję, od fanatyków religijnych, którzy w szale konkwistadorskim usiłują narzucić całemu społeczeństwu skrajnie barbarzyńskie prawa.

Nie będę pisał „katolicy”, bo doskonale wiem, że nie wszyscy są fundamentalistami, doskonale wiem, także jako socjolog, że przygniatająca większość z nich nie popiera działań katotalibów, nie popiera na przykład barbarzyńskiego zakazu aborcji.

Media społecznościowe tracą zaufanie swoich użytkowników, ponieważ cenzura tych mediów nie wnika w treść i intencje postów, lecz opiera się jedynie na słowach-kluczach. Facebook uznał słusznie, że określenie „katotalib” jest obraźliwe. Ależ oczywiście, że jest! Jeśli ze strony fanatyków katolickich płynie ocean nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych i transpłciowych, to tę nienawiść trzeba prezyzyjnie nazwać. Jest to dokładnie taka sama nienawiść wobec „innych”, jaka kierowała talibami islamskimi.

Otrzymałem wystarczająco dużo gróźb śmierci, żeby nie mieć wątpliwości, że znaczna część fanatyków katolickich bardzo chętnie powitałaby możliwość nie tylko pozbawienia mnie pracy ze względu na to, że sprzeciwiam się homofobicznej nienawiści, ale także pozbawienia mnie wolności i życia.

Jesteśmy w przerażającym momencie historii Polski. Osuwamy się w kierunku faszystowskiej dyktatury, w której katotalibowie, czyli fanatycy katoliccy, odgrywają decydującą rolę. Jako intelektualista, jako socjolog, jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego bez względu na wszystko nie mogę milczeć i nie mogę przestać nazywać rzeczy po imieniu. Tak pojmuję swoją „społeczną użyteczność”. Wiem, że bardzo wiele osób oczekuje ode mnie takiej właśnie narracji: jednoznacznie potępiającej to, co obecnie rządzący i ich sojusznicy zgotowali Polsce, szczególnie Polkom i szczególnie osobom LGBTQ.

Proszę zatem nie oczekiwać, że będę milczał. Proszę oczekiwać, że będę wrzeszczał: to co dzieje się w Polsce to barbarzyństwo, a stojący za tym ludzie są zwykłymi bandytami politycznymi.

Wątpliwości w czasach pisowskiej smuty

Kiedy napiszę w mediach społecznościowych „rozsądnego”, „profesorskiego” posta, przechodzi on bez większego echa. Dziesięć osób przeczyta, trzy polubią, jedna skomentuje.

Kiedy się po ludzku wścieknę, odzew jest liczny i natychmiastowy. I to nie tylko po stronie ofiar mojej krwiożerczej i obraźliwej wściekłości. Polubień i komentarzy wspierających jest gazylion razy więcej, niż w przypadku profesorskim.

Komu zatem w erze mediów społecznościowych potrzebni są jeszcze „profesorki” i „profesorowie”? Kto czyta „wyważone” posty, że o książkach naukowych nie wspomnę? Że w ogóle o książkach nie wspomnę? To jest czas internetowych trybunów i trybunek, skandalistek_ów, populistek_ów.

Jak jest rola naukowczyni czy naukowca w świecie nasączonych (negatywnymi) emocjami mediów społecznościowych? Osoby zajmującej się nie fizyką kwantową, ale humanistyką, próbą zrozumienia tego, co się dzieje z ludźmi, ze społeczeństwami.

Ostatni (marny) przykład wpływu naukowego na bieg zdarzeń to Giddens i jego idea „trzeciej drogi”. A teraz mamy w Polsce Zybertowicza, Glińskiego… szkoda wymieniać. Kiedyś naprawdę naukowców, teraz…

Co to znaczy „być socjologiem” w kraju, w którym znamienici socjologowie stają się urzędnikami autorytarnego państwa? Zniszczenie praworządności, ograniczenie demokracji do aktu wyborczego, państwowa mowa nienawiści wtłoczona do jego aparatów ideologicznych, postępujące ograniczanie praw człowieka, jednym słowem: budowa PRL-bis w jego najmroczniejszym, gomułkowsko-moczarowskim wydaniu. Nie licząc okresu stalinizmu, ale wszystko przed nami. I cała plejada świetnych (serio!) naukowców i naukowczyń umoczonych w tym procederze po kokardę.

Jaka jest rola profesora w takich czasach? Zostać posłem, jak Maciej Gdula i zapewne przeżyć wstrząs oglądania polskiej polityki od środka? Wyobraźcie sobie te merytoryczne posiedzenia komisji…

Czy może spokojnie robić to, za co państwo płaci: zbierać punkty? Czy wiecie, że na Uniwersytecie Warszawskim zupełnie serio pojawił się pomysł, by każda osoba pracująca naukowo była w USOS oznaczona (!) kolorem odpowiadającym jej „poziomu publikacyjnego”? Ja proponuję od razu opaski i stachanowską rywalizację. 200% normy, 500…

Czy wiecie, co w slangu uniwersyteckim oznacza „osoba dobrze publikuje”? Nie, że mądrze. Że ma dużo punktów. Oj nie wiem, czy w takiej rywalizacji sam prof. Gliński by nie poległ w starciu z młodymi janczarami i janczarkami neoliberalizmu.

Zresztą problemem samym w sobie staje się agresja owych janczarów i janczarek wobec „źle publikujących”. Żeby nie było, mimo wieloletniej zapaści chorobowej wypadę całkiem nieźle, „nadrobiłem”. Ale dłubanie jednej książki latami… Co z tego, że może się okazać przełomowa. Ale „źle publikuje” i „nie rokuje”. Stachanowcy górą!

Ja wiem, wszyscy dostajemy w beret i zaczynamy posępnie wieszczyć koniec wszystkiego (co dobre). Ale sami i same przyznacie, że jest o czym myśleć.

Dlatego w chwilach szczególnego napływu złych myśli zapraszam na niedzielne spotkanie mojej Wspólnota Unitarian Uniwersalistów w Polsce. Chwila medytacji jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Acha – zapraszam wszystkich bez względu na religię, wyznanie czy ateizm. Bo to taka specyficzna trochę nie-religia. 🙂 Jakiem nie-teista praktykujący zazen.

Udział Polaków w Zagładzie a współczesne prawa człowieka

Wprawdzie jestem tylko socjologiem, nie historykiem, ale jestem wykształcony na tyle, żeby otrzymać wiedzę podstawową:

  • o tym, że Polacy w czasie Zagłady świadomie, aktywnie i zazwyczaj (w skali miejscowości) masowo uczestniczyli w grabieniu mania żydowskiego w ten sposób, że rabowali je już w tym samym czasie, kiedy Żydzi wygonieni ze swoich domostw oczekiwali na transport lub na zabicie
  • o tym, że Polacy często sami wyszukiwali i wyganiała Żydów ze ich domów tak, iż Niemcy mogli poprzestać na dozorze
  • o tym, że w wielu miejscowościach, szczególnie (choć może się mylę, może w innych regionach przedwojennej Polski również) na Podlasiu Polacy uczestniczyli bądź sami byli sprawcami masowych morderstw, jak w Jedwabnym
  • o tym, że także po wyzwoleniu w wielu miejscach w Polsce miały miejsce morderstwa rodzin żydowskich, które wracały do swoich domów.

Antysemityzm jest elementem habitusu (tożsamości) Polaków od czasów rozbiorowych co najmniej do dziś, od pogromów w czasach rozbiorów po antysemickie tyrady w Radiu Maryja.

Być może dlatego tak mało znaczą dla nas, Polek i Polaków, prawa człowieka i być może dlatego tak łatwo społeczeństwo zaakceptowało bestialskie orzeczenie trybunału pani P. Sami mordowaliśmy. I dopóki tego nie przyznamy, będziemy mordować. Fizycznie (odmawiając przyjęcia imigrantów) lub symbolicznie (skazując kobiety na barbarzyński, godny bandytów – fanatyków wszelkich religii, nakaz rodzenia płodów bez głowy).

To nie jest „prześniona rewolucja”. To jest całkiem świadomie zapomniany współudział w Zagładzie, który dziś – pozostając bezkarnym, wypartym, zakłamanym – pozwala akceptować nienawiść i wspierać państwo oparte na nienawiści. Państwo PiS. Państwo faszystowskie.

Oświadczenie w sprawie nagonki prawackich katotalibów

Szykuje się kolejna walka z bandytami prawackimi, którzy nie tylko chcą ustanowienia w Polsce katotalibanu, w którym kobiety mają rodzić martwe płody, ale chcą także zakazać krytyki tego barbarzyństwa.

Zabawne jest to, że tym razem ponownie przypisują mi użycie wulgaryzmu, którego… nie użyłem. Robią to tylko po to, że epatować opinię publiczną moją rzekomą wulgarnością.

Otóż oświadczam:

❌ nie, nie użyłem wulgaryzmu, który widnieje w pokazywanym przez prawaków rzekomym zrzucie ekranu; ten rzekomy zrzut jest fałszywką wyprodukowaną na fejkowym koncie. Prawdziwa treści mojego wpisu została utrwalona na Twitterze (w formie serii czterech tłitów), a jej rozszerzona wersja została opublikowana na mojej stronie

✅ tak, uważam, że całkowity zakaz aborcji jest wyrazem moralnego bandytyzmu, który może mieć miejsce tylko w krajach rządzonych przez katotalibów

✅ tak, uważam, że w polskiej „debacie” o prawnym skazaniu kobiet na tortury słychać przede wszystkim prawackich (męskich) bandytów, którzy sądzą, że mają prawo do decydowania o kobiecym ciele

✅ tak, uważam, że moim moralnym obowiązkiem jako mężczyzny jest stanowcze, jednoznaczne i bezkompromisowe nazywanie moralnego zbydlęcenia po imieniu, ponieważ inaczej nie można i nie wolno nazwać tego, co wprowadzone tylnymi drzwiami rozporządzenie marionetkowego trybunału pani P. szykuje dla kobiet

✅ tak, uważam że zabranie bezkompromisowego głosu w tej sprawie jest moim obowiązkiem jako intelektualisty, którego zadaniem jest bronienie społeczeństwa przed barbarzyństwem niespotykanym w Europie.

Nie mam pieniędzy na procesy, w przeciwieństwie do zasilanego pieniędzmi z różnych stron, a sąd zakazał pisać, że także z Kremla, Ordo Iuris. Tak, zdaję sobie sprawę, że mogę zapłacić za moje stanowisko moralne bezrobociem. Nie, nie mogę inaczej. Nawet nie umiem sobie wyobrazić cierpienia jednej choćby kobiety, która jest skazana na tortury noszenia płodu martwego lub takiego, które umrze zaraz po urodzeniu. Utrata stanowiska nie ma z tym cierpieniem żadnego porównania.

Wyzwam wszystkich przeciwników i wszystkie przeciwniczki do masowych protestów, do współpracy ze Ogólnopolski Strajk Kobiet, do odsunięcia od władzy bandytów i katotalibów, którzy nie mają żadnej litości nad kobietami, a swoje barbarzyńskie antyprawne rozwiązania traktują jak konsekwencję wulgarnej władzy nad kobiecym ciałem.

Tu stoję. Inaczej nie mogę.

Duchowość Unitarian Uniwersalistów (2/2021) Uważność

Wciąż mamy jakiś Nowy Rok. Teraz jesteśmy pomiędzy Nowym Rokiem Buddyzmu Mahajana a Nowym Rokiem Tybetańskim – Losar.

Nowy Rok to zwykle okres podsumowań i planów. Spoglądania w przeszłość i w przyszłość. „Posumowania”. Jakoś częściej pamiętamy o tym, co złe się przydarzyło i dlatego noworoczna radość wynika z nadziei, że tym razem….

Ale przecież ani przeszłość, ani przyszłość nie istnieją. Przeszłość istnieje o tyle, o ile jest obecna jako pamięć. A zatem o tyle, o ile jej na to pozwalamy. Owszem, czasem tak bardzo pielęgnujemy dawne szczęście albo dawną stratę lub krzywdę, że żyjemy w przeszłości. A czasem tak bardzo nie lubimy przeszłości, że żyjemy tylko przyszłością. Planami. Nadziejami. Obietnicami.

Tymczasem tym, co naprawdę jest, to teraz. Zawsze tu i zawsze teraz. Piszę teraz tego posta. W pokoju jest ciemno. Słyszę krople deszczu pukające o parapet. Czuję zapach świeżo wypranej pościeli. Dotykam gładkiej powierzchni telefonu. Oto to, co jest.

Dotyk. Zapach. Dźwięk. Widok. Smak.

Dotyk bliskiej osoby. Zapach porannej kawy. Dźwięk ulicy za oknem. Smak chleba. Widok tego samego, a jednak codziennie innego drzewa za oknem.

To jest to, co dzieje się naprawdę. Żyjemy zawsze tu i zawsze teraz. Każdy nowy smak, zapach, dźwięk, widok, dotyk to nasze odrodzenie. Nasze nowe teraz.

Teraz, w którym objawia się to, co najważniejsze: szczęście. Ono jest zawsze na wyciągnięcie ręki, na odległość spojrzenia, na dystans słyszenia, w chwili smakowania, w chwili, gdy dociera zapach.

Tak, w życiu piękne są chwile. Ale nie „tylko” chwile. Aż chwile. Jeśli uda nam się taką chwilę szczęścia „złapać” naszymi zmysłami, dzieje się cud: całe nasze ciało się odradza. Uśmiechamy się. Odprężamy. Młodniejemy. Zdrowiejemy.

W tym pięknym tu i teraz odnajdujemy szczęście, które zostawia w nas trwalszy ślad, niż największa trauma i cierpienie. Wystarczy pozwolić sobie patrzeć, wąchać, smakować, dotykać i słuchać.

Tu i teraz. Zawsze tu i teraz. Spróbuj.

💐💐💐💐💐💐💐💐💐

Zapraszamy na spotkanie Wspólnoty Unitariańsko-Uniwersalistycznej w Polsce.
Tradycja Braci Polskich, współczesność wolnej, otwartej, inkluzywnej religii.
Także dla niewierzących.

Piątek, 5 lutego, 17:30
Zoom: https://us02web.zoom.us/j/83898603606