Dramat ludu Rohingya i „wspólnota wartości” w UE

Serial „co dziś powie Kaczyński” trwa, a tymczasem zupełnie niewiarygodne konsekwencje zbrodni ludobójstwa (oficjalnie wg. ONZ „noszącej znamiona ludobójstwa”) Mjanmy (Birmy) przeciw ludowi Rohingya trwa. Ponad milion tych wyznających islam ludzi musiało uciekać z buddyjskiego kraju przed zbrodniami. Ten milion uchodźców został przyjęty przez jeden z najbiedniejszych krajów świata – Bangladesz. Nawet Indie deportują uchodźców z powrotem do Birmy.

A tymczasem dla tych, którzy nie uciekli zorganizowano obozy koncentracyjne, zbudowane zresztą na terenie dawnych wiosek Rohingya. Zbudował je rząd Mjanmy, na czele którego stoi laureatka pokojowej nagrody Nobla (za walkę o demokrację w Birmie, pani Suu Kyi. Milczała ona na temat zbrodni (mimo wezwań Dalajlamy czy innych laureatów nagrody Nobla), a bodaj rok temu na forum ONZ stwierdziła, że oskarżenia o ludobójstwo są oparte na przekłamaniach.

No ale na przykład Unia Europejska, między innymi dzięki Polsce, zamieniła się w twierdzę i nie potrafi się zająć w sposób humanitarny ludźmi uciekającymi do nas przed wojną, biedą, przemocą… Pożar w ośrodku (obozie!) na wyspie Lesbos niczego w tej sprawie nie zmienił i nie zmieni.

Wspólnota wartości?

Queer i gender studies w Polsce

Dla odmiany pozytywnie: kiedy zaczynałem swoją karierę naukową wszystkie książki po polsku ze wszystkich dziedzin, które pozytywnie prezentowały homoseksualność zajmowały połowę półki. A teraz?

Teraz nie jestem w stanie przeczytać wszystkich prac naukowych ze wszystkich dziedzin, które wychodzą po polsku i zajmują się tym problemem w sposób naukowy i wolny od ideologii. A co dopiero zmieścić je w swojej domowej bibliotece.

Gender studies, a także queer studies wyrosły na ważną dziedzinę życia naukowego w Polsce. A perspektywa płciowej i seksualnej nienormatywności jest obecna we wszystkich dyscyplinach nauk humanistycznych, społecznych, prawnych, medycznych itp. Pandemia bardzo przeszkodziła w organizacji życia naukowego (konferencje, sympozja, wykłady gościnne itp.), ale i tak dzieje się bardzo wiele.

Teraz rzeczywiście wygląda na to, że polska demokracja i polski dyskurs publiczny upadł do poziomu, którego się nie spodziewaliśmy. Ale umówmy się – także ta „pandemia” kiedyś przeminie. Kiedy czytam książki o początkach demokracji w krajach Europy (np. w Hiszpanii przed Franco, w odrodzonych Włoszech i Niemczech okresu weimarskiego), to widać tak bardzo dużo wzlotów i potem katastrofalnych upadków. Ale po nich przychodziło odrodzenie. Zawsze. Wszędzie.

To, że młode naukowczynie i młodzi naukowcy widzą sens w poświeceniu swojej kariery naukowej w dzisiejszej, osuwającej się w neofaszyzm, Polsce takiej tematyce jak płciowa i seksualna nienormatywność, analiza społecznych, kulturowych, prawnych czy ekonomicznych wymiarów segregacji płciowej i segregacji seksualnej, to wszystko daje mi nadzieję, że rzeczywiście – jak czytałem ostatnio w „Dużym Formacie” – młodzi urządzą Polskę na nowo. Lepszą, bo taką, gdzie będzie więcej wolności, równości i współczucia.

I dlatego bądźmy dobrej myśli.

Ziobro i jego program faszyzacji Polski

Odpowiedzialny za zrujnowanie polskiej praworządności minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Już na początku rozpoczyna swoją mowę nienawiści:

„Może warto najpierw zapytać środowiska LGBT, dlaczego tak agresywnie zaczęły prowokować, obrażać chrześcijan, zwłaszcza katolików, znieważać symbole religijne, napadać ludzi na ulicach?”

To jest mowa pogromowa. Osoby LGBTQ przedstawiane są jako bandyci, groźni przestępcy atakujący niewinnych ludzi. Naturalnie każdy i każda z osób czytających te słowa zapewne widziała na codzień te chuligańskie napady wściekłych gejów czy agresywnych lesbijek, że o dyszących żądzą mordu osobach niebinarnych nie wspomnę. Porzucimy ironię: to, co w rzeczywistości widzimy, to narastająca atmosfera pogromowa i pobicia za trzymanie się za rękę, za małą flagę tęczową czy za „mało męski” strój chłopaka. To są skutki mowy nienawiści i to jest przestępstwo, jakie na naszych oczach popełnia Ziobro: nawoływanie do nienawiści, do agresji, do bicia osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. I to nawoływanie już zyskuje posłuch u elektoratu, do którego zwraca się Ziobro: u bandytów stadionowych, upojonych tanim piwem „samcach” szczęśliwych, że mogą wyładować swoją agresję nie tylko na swoich żonach w domu, ale także na wskazanych jako groźny wróg osobach LGBTQ.

Tak oto wyjaśnia Ziobro, jaka to groźba czai się za nieczystymi siłami LGBTQ:

„My [Solidarna Polska] widzimy, że wojna kulturowa o naszą tożsamość, o naszą polską duszę, rzeczywiście się teraz odbywa. I choć nie będzie to łatwe, to jest jeszcze do wygrania. (…) My nie zamierzamy się poddawać. Chcemy i będziemy się bić w obronie naszej chrześcijańskiej tożsamości.”

„Będziemy się bić”. To nie są słowa ministra, ale politycznego wandala, który nawołując do popełnienia przestępstwa słownej i fizycznej napaści na osoby LGBTQ usiłuje zbić kapitał polityczny. Nie interesują mnie kalkulacje tego człowieka, który już po swoich skandalicznych nadużyciach w latach 2005-2007 powinienem stanąć przed Trybunałem Stanu i mieć dożywotni zakaz pełnienia jakichkolwiek urzędów publicznych. Tak się nie stało dzięki polityce „letniej wody z kranu” Tuska i oto mamy tego skutki. Cokolwiek chce Ziobro osiągnąć w brudnych układach na prawicy, jego słowa niosą nienawiść i przyniosą owoce nienawiści.

W dalszej części wywiadu Ziobro podkreśla, że w Polsce środowiska LGBTQ cieszą się „wszelkimi swobodami” i nie są przez nikogo prześladowane. A następnie w następujący sposób mówi o Margot:

„(…) ideologiczna narracja powoduje, że elity podlegają dyktatowi środowisk opiniotwórczych i boją się mówić o mężczyźnie, który jest zwykłych chuliganem, dopuszcza się działań bandyckich i napada na innego człowieka w centrum miasta, że jest mężczyzną, a nie kobietą.”

Tak oto polski minister sprawiedliwości udowadnia, że prześladowania osób niehetero i niecis nie są polskimi problemem. Mowa nienawiści Ziobry wobec ważnej działaczki queerowej – to jest wystarczający przykład ilustrujący naszą polską rzeczywistość w roku 2020.

Ta mowa nienawiści, ta mowa pogromowa wzywająca do agresji wobec nas: lesbijek, gejów, osób bisteksualnych, transpłciowych, niebinarnych i interpłciowych, te skandaliczne i pełne nienawiści słowa są ilustracją dążenia Ziobry do poszerzenia swojej strefy wpływów poprzez faszyzację kraju. Proszę zamiast akronimu LGBT podstawić słowo „Żydzi”, a następnie porównać to z przemówieniami ONR-u z lat trzydziestych XX wieku.

Faszyzm narodził się z antysemityzmu. Wówczas wrogami „zagrażającymi” chrześcijaństwu byli Żydzi, który knuli, by „zniszczyć” polską kulturę i polskie wartości. To przerażające i wstrząsające, że po doświadczeniu Holokaustu, zbrodni, która dokonała się tu, w Polsce, polski polityk używa tych samych schematów mowy nienawiści, zmieniając tylko imię wroga.

Ziobro usiłuje przemawiać do najgorszego społecznego elementu: stadionowych bandytów i neofaszystów. Tylko oni mogą kupić program, który zakłada… No właśnie: co? Słowa Ziobry na temat Margot to ważna wskazówka. Zapowiada on nic innego, jak dalsze tworzenie atmosfery pogromowej, dalszą mowę nienawiści i nawoływanie do agresji, dalszą brutalność policji, dalsze aresztowania.

W kraju Unii Europejskiej odradza się faszyzm najgorszego rodzaju. Ziobro zapowiada budowanie państwa policyjnego, stosowanie aresztu wydobywczego (przecież wyraźnie mówi o tym, że gdyby Margo przyznała się do winy i wskazała na współpracowników, uniknęłaby aresztowania!). My, społeczność LGBTQ, możemy spodziewać się wszystkiego, co najgorsze.

Oczywiście, że Ziobro tej wojny nie wygra. Nie stworzy homofobicznego skansenu w środku UE. Nawet gdyby bardzo chciał, nie aresztuje wszystkich co najmniej kilkuset tysięcy osób nienormatywnych płciowo i seksualnie. Nie zmusi nas do milczenia, do zniknięcia z ulic polskich miast. Do zaprzestania walki o nasze prawa. Jest rok 2020.

Ziobro powinien wylecieć na pysk za swoje haniebne słowa i natychmiast stanąć przed sądem za nawoływanie do nienawiści i przed Trybunałem Stanu za wielokrotne złamanie prawa. Oczywiście nie wyleci. Żądza władzy Kaczyńskiego jest zbyt wielka.

Kiedyś jednak, i wierzę w to, że jeszcze przed końcem kadencji obecnego parlamentu, odejdzie. Im szybciej tym lepiej, bo mowa pogromowa zbierać będzie żniwo brutalnych pobić, wyzwisk i innych przestępstw nienawiści.

Czeka nas walka, ale zapewniam, zwycięska. Musimy jednak z całą mocą przeciwstawiać się próbie faszyzacji Polski, bo chodzi już nie tylko o nas. Chodzi o wolność, demokrację, równość, prawa człowieka. A to nie jest już tylko sprawa osób LGBTQ. To już nie jest tylko nasza walka.

Krzyż jako cep?

Krzyża wobec mnie, krzyża jako narzędzia agresji użyto dwukrotnie.

W 1999 roku pewien pan, pomińmy słuszne epitety, na żwirowisku w Auschwitz stawiał krzyże, które miały oznaczać, że to miejsce należy do chrześcijan.

W 2019 roku pewien chłopiec, pomińmy słuszne epitety, machał krzyżem przed marszem równości w Płocku, by podkreślić, że Polska jest krajem dla osób heteroseksualnych.

Katolicy. Używacie krzyża jak cepa, macie na ustach imię Jezusa i mówicie mi, Żydowi i mi, gejowi, że to wasza Polska.

Jeśli używacie krzyża jak cepa nie dziwcie się, że ten krzyż staje się dla nas znakiem nienawiści. Dopóki nie będziecie szanować naszych uczuć „ludzkich”, dopóty my nie będziemy szanować waszych uczuć „religijnych”.

Bo waszą religią jest nienawiść do nas.

Przeciw przemysłowi nienawiści

Przejrzałem swoje ostatnie posty i mogę uczciwie napisać: mimo oczywistego hejtu, jaki na mnie spływa, staram się nie atakować zwykłych ludzi (choć ich postawy komentuję, zwykle ostro).Moim wrogiem jest rząd PiSSPP, który uważam za faszystkowski, ponieważ to on wypowiedział mi wojnę. (Po definicję faszyzmu odsyłam do Wikipedii, najlepiej EN).

Wydaje mi się, że w społeczeństwie jest tym więcej agresji, im więcej lęku i frustracji (głównie ekonomicznej). A tego w Polsce nie brakuje. Dlatego sytuacja w Polsce przypomina schyłek republiki weimarskiej i początek IIIRzeszy. Jest lęk i frustracja, wskazano kozła ofiarnego.

Sądzę że większość hektarów to ludzie, którzy nie mają jakiegoś wypracowanego zdania na temat osób LGBTQ. Reagują kompulsywnie na wskazany obiekt (abiekt) nienawiści, wobec którego mogą bezkarnie wyrażać agresję, rozładowującą lęki. Winni są ci, którzy szczują.

Nie można mieć pretensji do ludzi, że postępują zgodnie ze swoimi interesami (ludzie głosujący na PiS w obawie o 500+, policja dofinansowana jak nigdy). Można mieć pretensję, gdy skala uległości przekracza granice moralne i ludzie ci (oraz instytucje, w których pracują) zaczynają wspierać łamanie praw człowieka.

Odpowiedzialność za systemową, państwową homofobię (queerfobię, transfobię) ponoszą wyłącznie partie rządzące i osobiście Kaczyński, mający pełnię władzy (Senat nie liczy się w tej rozgrywce). Dlatego będę atakował głównie rząd i podległe mu instytucje. Będę z całych sił i wszelkimi (legalnymi) środkami przeciwstawiał się budowaniu przez rządzących systemu segregacji seksualnej, szczucie na osoby LGBTQ, używaniu aparatu represji przeciw osobom LGBTQ i łamaniu praw człowieka wobec nas.

Jestem gejem, jestem tutaj i będę walczył.

Powstanie Margot

Wciąż jestem w szoku po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie. Oglądałem je od początku do końca dzięki transmisji między innymi Miłość nie wyklucza.

Widziałem przyjaciół, znajomych, z którymi zwykle spotykam się przy okazji tęczowych wydarzeń, widziałem te osoby popychane przez policjantów (także wtedy, gdy niczego nie blokowały), widziałem wykręcanie rąk, widziałem podduszanie, widziałem policyjne glany na głowie osoby leżącej na ziemi. Widziałem wyłapywanie przypadkowych osób z tłumu, także tych przechodzących czy obserwujących wydarzenia. Widziałem osoby wrzucane do policyjnych suk jak worki z ziemniakami. Domyślałem się, co się dzieje w środku.

Potem obserwowałem nocne poszukiwanie osób aresztowanych, denerwowałem się razem z bliskimi tych osób, gdy nie dało się ustalić miejsca pobytu.

Potem zaczęły docierać wstrząsające informacje. O wielogodzinnym odmawianiu dostępu do adwokata i skorzystania z prawa poinformowania bliskich o miejscu pobytu. O przetrzymywaniu i kilkakrotnym przewożeniu ludzi z komendy na komendę, wszystko bez jedzenia, bez wody. O przeszukaniach połączonych z rozbieraniem do naga, poleceniem kucania, wszystko wśród chamskich, homofobicznych „żartów”.

O przemocy seksualnej wobec transpłciowej osoby, która była przytrzymywana przez policjantów, dwóch innych unosiło jej sukienkę, jeden odchylał majtki, by „zobaczyć co ‚ono’ tam ma”, a następnie włożył rękę w majtki.

O tym, że ta sytuacja powtórzyła się dwukrotnie.

A potem usłyszałem pana rzecznika policji, który bez mrugnięcia okiem łgał, że policja przestrzega prawa, procedur, wszyscy maja dostęp do prawnika itp…

A potem usłyszałem Ziobrę, który nazwał nas, w tym mnie, bandytami. Tak. Także mnie, bo przecież nikomu nie udowodniono żadnego przestępstwa, łącznie z Margot, a Ziobro nazywał tak po prostu społeczność osób LGBTQ+, której część uczestniczyła w spontanicznym proteście, korzystając z konstytucyjnego prawa do spontanicznych zgromadzeń. Dla Ziobry każdy noszący tęczę w sercu czy na torebce to bandyta. Jestem bandytą.

Osoby LGBTQ+ to już nie „cioty w rurkach”. To bandyci. Ziobro się przestraszył?

Wciąż jeszcze wszystkiego o tych wydarzeniach nie wiem, wciąż osoby zatrzymane, ich bliscy i prawnicy będą opowiadać swoje historię. Najczęściej potworne historie.

I co ja mam teraz napisać?

Mogę oczywiście zwyzywać Ziobrę i jego wspólników, ale przecież co to da. W tym zakresie Leszek Miller powiedział wszystko co trzeba lata temu (dla młodych: „Panie Ziobro! Dla mnie jest pan zerem”)

Mogę opowiedzieć dokładnie i barwnie co sądzę o policji, która w ciągu kilku lat stała się policją polityczną (dla bardzo wielu ludzi policja zawsze taka jest), całkowicie uległą wobec aparatu władzy. To władza, która umiejętnie przekupiła i dowódców, i szeregowych sowitym podwyżkami i dodatkami. Wystarczyło kilka lat.

Na pewno powinienem podziękować posłom i posłankom, głównie z lewicy, ale także z KO, które i którzy siedzieli na komendach prawniczkami i prawnikami czekając, aż policja umożliwi kontakt z aresztowanymi. Bez sojuszników byłoby o wiele trudniej.

Sobotni protest solidarnościowy z aresztowanymi osobami, który odbył się w całej Polsce, a w Warszawie zgromadził morze ludzi pokazał, że być może istotnie wydarzenia te mogą stać się polskim Stonewall. Chyba pękła bariera lęku, to po pierwsze, a po drugie zobaczyłyśmy i zobaczyliśmy, że możemy liczyć na siebie nawzajem, że nikt nie został bez opieki i wsparcia, że i osoby ze społeczności queer, i osoby sojusznicze w chwili próby naprawdę stają na wysokości zadania. To bardzo dodaje odwagi, razem przecież możemy wszystko.

Tak było w czasie zamieszek w Stonewall, ale jeszcze jedno łączy „Powstanie Margot” z tamtymi walkami: to osoby niebinarne, nie cis, tranpłciowe okazują się być najbardziej odważne, najbardziej zdeterminowane w oporze przeciw represjom. Tak było wtedy, tak jest dziś w Polsce. Na pewno dlatego, że one te represje od zawsze odczuwają o wiele bardziej dotkliwie.

Jeśli tak, to musimy podleczyć zwichnięte ręce, dać odpocząć nadwyrężonej psychice i brać się do roboty. Jak widać bezczynność sprawia, że jest coraz gorzej.

Każdy i każda osoba na własny sposób, na własnym miejscu, w ramach własnych możliwości i niemożliwości musi zrobić wszystko, by Ziobro nie tylko pożałował wypowiedzenia wojny osobom LGBTQ+, ale by bardzo szybko zrozumiał, że atak na nas jest początkiem końca władzy jego i jego wspólników.

To prawda. Wszystkich nas nie wsadzą. A to znaczy, że jesteśmy niezwyciężone i niezwyciężeni. Na miejsce jednej aresztowanej osoby wyrośnie sto innych wściekłych i zdeterminowanych do walki.

Zadarli z setkami tysięcy wkurzonych, wściekłych osób. Razem z naszymi sojuszniczkami i sojusznikami stanowimy niepokonaną armię wolności, równości i solidarności. Naprawdę możemy wszystko.

Jesteśmy wściekłe. Jesteśmy niezwyciężone. I wygramy tę wojnę.

My support for Margot (riots 7/08 in Warsaw)

I wholeheartedly support the activities of Margot and queer and anti-fascist collectives, including Stop Bzdurom.

In the face of a repressive police action inspired by hate, the only solution is to protest, protest and shout loudly in defense of non-heteronormative and transgender people. We can’t hide and wait. We have to protest against the repressive actions of the police and prosecutors.

In the US in the 1980s and 1990s, right-wing politicians and religious fanatics shouted that AIDS was „gay cancer” and that homosexuality was a fatal disease. The queer community responded with demonstrations full of joy and life (as well as fighting for the right to pursue one’s sexuality). And to the hate speech of Reagan and then Bush (and his Iraqi quarrel), the collectives responded with performative protests, which, of course, the right-wingers called „provocation.”

But for fascists, religious fanatics and rightists, our very existence is a provocative.

Dear queer people! It won’t be worse. The Polish ruling party decided to capitalize on the political capital on fascist patterns of struggle with those they considered „non-citizens”, „non-Poles” and „non-people” (as confirmed by the incumbent president). It won’t be worse.

It’s time to fight. We are here. We are queer. And we will fight those who want to annihilate our presence.

Wspieram Margot i Stop Bzdurom

Całym sercem wspieram działania Margot i kolektywów queerowych i antyfaszystowskich, w tym Stop Bzdurom.

Wobec państwowej, represyjno-policyjnej polityki nienawiści jedynym rozwiązaniem jest sprzeciw, protest i głośny krzyk w obronie osób nieheteronormatywnych i transpłciowych. Nie możemy się schować w dziurach i liczyć na przeczekanie. Nie możemy nie protestować przeciw represyjnym działaniom policyjnym i prokuratorskim.

W USA w latach 80. i 90. prawicowy politycy i fanatycy religijni krzyczeli, że AIDS to „rak gejowski” i że homoseksualizm jest chorobą śmiertelną. Społeczność queer odpowiedziała demonstracjami pełnymi radości i życia (a także walki o prawo do realizowania własnej seksualności). A na mowę nienawiści Reagana i potem Busha (i jego awantury irackiej) kolektywy odpowiadały performatywnymi protestami, które oczywiście prawicowcy nazywali „prowokacją”.

Ale dla faszystów, fanatyków religijnych i prawicowców samo nasze istnienie jest prowokacją.

Queerowcy, queerówki i osoby queerowe. Gorzej już nie będzie. Ziobryści postanowili ubić kapitał polityczny na faszystowskich wzorcach walki z tymi, których uznali za „nie-obywateli”, „nie-Polaków” i „nie-ludzi” (co potwierdził urzędujący prezydent). Gorzej już nie będzie.

Nadchodzi czas walki. Jesteśmy tu. Jesteśmy queer. I będziemy walczyć z tymi, którzy chcą naszą obecność unicestwić.

Tolerancja? Dziękuję.

Ludności! Jestem gejem i pragnę złożyć oswiadczenie. Ja nie mam potrzeby, żeby ktoś mnie tolerował czy akceptował. Mnie nie interesują czyjeś stany emocjonalne podlegające, jak wiemy rożnym wpływom. Ja się domagam przestrzegania moich praw zgodnie ze standardami UE.

Ja się domagam: rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach zawierających wiedzę pomagającą dzieciom LGBTQIA+ w ich dorastaniu i dojrzewaniu, odkrywaniu swojej płci i seksualności. Domagam się reformy programu szkolnego: edukacyjnego i wychowawczego.

Domagam się zatrudniania w szkołach osób przygotowanych między innymi do wspierania dzieci nieheteronormatywnych i transpłciowych szczególnie w sytuacji, gdy nie znajdują wsparcia w rodzinie. Domagam się programów integracyjnych i wkluczających.

Domagam się refundowanego wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego (z natychmiastową pomocą włącznie) dla wszystkich młodych osób odkrywających swoją nienormatywną płeć i seksualność. Domagam się pełnej refundacji tranzycji i procesu korekty płci. Domagam się zniesienia sądowej procedury zmiany świadectwa urodzenia na rzecz procedury dokonywania zmiany na wniosek osoby będącej w (udokumentowanym) procesie tranzycji.

Domagam się równości małżeńskiej i związków partnerskich, regulującej prawną sytuację dzieci (także obecnie) wychowywanych w związkach jednopłciowych. Domagam się prawnego zakazu (ściśle zdefiniowanej) mowy nienawiści i wprowadzenia kategorii przestępstwa z nienawiści.

Domagam się tego wszystkiego w związku ze standardami ochrony praw człowieka, działań na rzecz równości i przeciwdziałaniu nienawiści płciowej i seksualnej, do których Polska jest zobowiązana jako członkini UE. Uczucia religijne katolików, poglądy neofaszystów i płaskoziemców mnie nie interesują.

‪Powtarzam zatem: nie oczekuję tolerancji i akceptacji. Możecie mną gardzić – wasze prawo. Ale to jest też moje państwo, tu płacę podatki, tu jest mój dom. To moje państwo ma bronić i przestrzegać moich praw. I predzej czy później tego dopniemy. Kropka. ‬

Flaga tęczowa nie profanuje

Flaga tęczowa zatknięta w pomnik niczego nie profanuje, nie obraża ani nie jest agresją.

Flaga tęczowa jest symbolem walki lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, interpłciowych, osób aseksualnych i queerowych oraz wszystkich innych osób o nienormatywnej płci/seksualności o respektowanie ich praw i szanowanie ich godności.

Wśród osób LGBTQ+ są także chrześcijanie, którzy wierzą, że Chrystus umarł także za nich.

Agresją jest upokarzanie, stygmatyzowanie, wyzywanie osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Profanacją religijną jest używanie krzyża jako narzędzia walki z jakąś kategorią ludzi. Każdego Polaka i każdą Polkę, którzy wierzą w to, że wszyscy ludzie mają równe prawa obraża deptanie godności osób LGBTQ+

To Wy, Kaczyński, Duda, Morawiecki i Ziobro usiłujecie wywołać w Polsce wojnę, której nie wygracie. Nie pozwolimy na stworzenie systemu opartego na supremacji białych, heteroseksualnych katolików. Prawa kobiet, prawa osób LGBTQ, prawa uchodźców i innych osób dotkniętych dyskryminacją BĘDĄ przez Was przestrzegane, czy to się Wam podoba, czy nie.

No pasaran.