W odpowiedzi hejterom: nie poddam się.

Dziś, 22 października, niektóre środowiska neofaszystów i katotalibów (fundamentalistów katolickich) rozpoczęły zmasowaną akcję hejterską przeciwko mnie. Zostałem zalany wiadomościami w mediach społecznych pełnymi mowy nienawiści, wyzwisk i gróźb karalnych.

Przygotowano grafikę zawierającą rzekome cytaty z moich postów oraz fałszywy post, który nigdy nie ukazał się na mojej stronie, a który do obiegu wprowadzili neofaszyści. Grafika ta jest obecnie rozpowszechniana w mediach społecznościowych wraz z językiem nienawiści.

Akcja jest inspirowana prawdopodobnie przez Ordo Iuris (pracownicy tej organizacji nieustannie monitorują moje media społecznościowe), ponieważ we wspomnianej grafice znajdują się cytaty tożsame z tymi, które znalazły się w skardze, jakie Ordo Iuris skierowało przeciw mnie do Rektora UW. Wobec braku spodziewanych konsekwencji tych skarg prawdopodobnie zdecydowano o uderzeniu poprzez hejt i straszenie procesami sądowymi.

Oświadczam, że jestem gotowy na zapowiadane przeciwko mnie procesy. Nie powstrzymają mnie one i nie zastraszą. Nadal będę walczył o prawa człowieka, szacunek dla osób LGBTQ+, o demokrację. Będę walczył z religijnymi fanatykami, katotalibami, którzy usiłują narzucić wszystkim nam nienawistną ideologię homofobiczną, transfobiczną, wymierzoną w prawa kobiet.

Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie. Dobro zwycięży!

List otwarty przedstawicielek i przedstawicieli nauk społecznych i humanistycznychw związku z sytuacją na pograniczu polsko-białoruskim

Piszemy ten list w poczuciu oburzenia i niemocy. Jako badaczki i badacze społeczni, przedstawicielki i przedstawiciele nauk humanistycznych,  nauczycielki i nauczyciele akademiccy mamy przekonanie, że ostatnie miesiące i wydarzenia na pograniczu polsko-białoruskim ujawniają przemoc państwa i niewydolność polityk publicznych. 

Od lat wiele i wielu z nas prowadzi badania z udziałem migrantów i migrantek, uchodźców i uchodźczyń, ale także innych grup szczególnie narażonych na wykluczenie i dyskryminację. Studiujemy mechanizmy rodzenia się nierówności społecznych, stygmatyzacji i marginalizacji. Badania te uczą nas, że milczenie w obliczu przemocy czyni tę przemoc rutynową, codzienną i ostatecznie prowadzi do jej akceptacji. Stan wyjątkowy, w którym stosuje się akty przemocy, staje się stanem znormalizowanym. 

Rolą nauk społecznych i humanistycznych jest krytyczna refleksja nad systemową i sankcjonowaną prawem przemocą oraz opresją wobec grup mniejszościowych i marginalizowanych. Dlatego też, na co dzień obserwując bezpośrednią manifestację tej przemocy, opowiadamy się przeciwko politykom migracyjnym skazującym osoby przebywające na granicy na śmierć z głodu, odwodnienia i wychłodzenia. Opowiadamy się przeciwko bezprawnym działaniom państwa i straży granicznej. Opowiadamy się przeciwko obojętności na krzywdę i cierpienie. Opowiadamy się przeciwko kryminalizowaniu troski i solidarności wobec osób migranckich, przeciwko karaniu niesienia bezpośredniej przemocy. Nie wyrażamy na to zgody i domagamy się od rządu Polski podjęcia działań, które gwarantują osobom przebywającym obecnie na pograniczu dostęp do ochrony prawnej i pomocy humanitarnej, bezpiecznego schronienia, wody i żywności oraz do pomocy medycznej.

Oczekujemy też od rządu zaprzestania tzw. pushbacków na granicy, przestrzegania praw człowieka oraz ratyfikowanych przez Polskę międzynarodowych konwencji dotyczących procedur uchodźczych, pozwalających ubiegać się o status uchodźcy osobom uwięzionym na granicy. Liczymy też na to, że rząd wycofa stan wyjątkowy. Umożliwi to organizacjom pozarządowym zapewnienie pomocy osobom migranckim i zagwarantuje mediom możliwość bieżącego raportowania i informowania obywatelek i obywateli na temat zdarzeń w obszarze przygranicznym.

Pełna lista osób podpisanych: tiny.pl/99jwh

Stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Socjologicznegow sprawie kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej

W związku z pogłębiającym się od wielu tygodni kryzysem humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec działań polskich władz takich jak:

 

– odmowa złożenia wniosków o ochronę międzynarodową do właściwych polskich organów przez osoby przebywające na granicy polsko-białoruskiej oraz udzielenia im opieki medycznej oraz pomocy prawnej, która narusza podstawowe prawa człowieka i jest sprzeczna z konwencjami międzynarodowymi, jakich Polska jest sygnatariuszką;

– zakaz wjazdu przedstawicieli mediów do pasa granicznego, co uniemożliwia im wykonywanie ich społecznej misji oraz drastycznie ogranicza prawo opinii publicznej do rzetelnej informacji.

 

Dehumanizujący język stosowany przez polskie władze do przedstawienia sytuacji w strefie objętej stanem wyjątkowym jest nie do zaakceptowania w kraju respektującym elementarne standardy demokratycznej debaty. Polityka władz białoruskich nie może być usprawiedliwieniem dla nieludzkiego traktowania uchodźców. Polska jako państwo członkowskie Unii Europejskiej posiada w ramach Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego narzędzia pozwalające na objęcie w sposób humanitarny pomocą osób poszukujących ochrony na terenie naszego państwa.

Wyrażamy poparcie i solidarność z oddolnymi inicjatywami i organizacjami społecznymi z oddaniem niosącym wsparcie migrantom i migrantkom na granicy i domagamy się natychmiastowych działań instytucji publicznych w celu zapewnienia im natychmiastowej opieki medycznej i wsparcia prawnego.

 

W imieniu Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, Krzysztof T. Konecki

Morderstwo na granicy polsko-białoruskiej

Barbarzyństwo na granicy polsko-białoruskiej z pewnością zostanie opisane jako zbrodnia przeciw ludzkości. Za nią odpowiada Kaczyński, ale także Tusk, współtwórca polityki „Twierdza Europa” oraz Komisja Europejska, która nie jest zainteresowana umierającymi migrantami.

Niedawno skazano marynarzy, którzy na Morzu Śródziemnym stosowali push back. Taki proces czeka Kaczyńskiego i Kamińskiego, ale także pograniczników i żołnierzy, którzy wypełniają bestialskie rozkazy. To moralne bankructwo Polski, ale bezczynność KE jest równie nieludzka.

Podobno sprzeciw wobec wysyłania ludzi do lasu na smierć to „lewacka ideologia”. Jezus z Nazaretu mówiący „Byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście mnie” to zatem skrajny lewak!

Wolę być takim lewakiem, jak Jezus, niż pseudo-chrześcijańskimi prawakami usprawiedliwiającymi morderstwo: pozostawienie ludzi bez wody i jedzenia na mrozie. Gęby pełne katolickich frazesów, a postępowanie godne nazistów, którzy „nie-ludzi” skazywali na smierć.

Nie mam wątpliwości, jak historia oceni to, co teraz dzieje się na wschodniej granicy. Nie ma wątpliwości, że pisać się będzie o tym jak o zbrodni, a po odkryciu grobów, które tam powstają, jako o ludobójstwie. To najczarniejsza noc w Polskiej historii.

Jarosław Kaczyński jest kłamcą, bo mówił, że osobom wypchniętymi za granicę Polski „nic się nie dzieje”. Jest bezpośrednio odpowiedzialny za smierć każdego człowieka na granicy. Odpowiedz ponoszą wspólnie: Łukaszenka i Kaczyński. Dwaj zbrodniarze.

Powinnismy przyjąć tych ludzi za zasadach, jakie ustalone są w Konwencji Genewskiej i prawie międzynarodowym. Powinnismy pokazać, czym RÓŻNIMY się od Łukaszenki. Tymczasem gramy w jego grę, a ofiarami są ludzie. Polska przy nieoficjalnym poparciu UE stosuje te same, co on, metody

Czy takiej UE chcemy? Budującej, wzorem Trumpa, mury na granicy? Bogactwo europejskie pochodzi z kolonialnej grabieży i przemocy. To my uczyniliśmy Afrykę czy Bliski Wschód biednymi, realizując tam swoje interesy gospodarcze i geopolityczne.

Jestem głęboko przekonany, że przyjęcie nawet miliona migrantów w niczym by Polsce nie zaszkodziło. Przecież mamy ujemny przyrost naturalny! Potrzebujemy pracownic i pracowników, którzy uratują na przykład system emerytalny. Wystarczy przezwyciężyć durne uprzedzenia.

Ludzie, tacy jak ja i ty, umierają, bo uwierzyli, że Białoruś umożliwi im wstęp do Europy. Płacąc ogromne pieniądze przybyli uciekając przed wojną, biedą, przed beznadziejnym życiem w obozach dla uchodźców – obozach, które są naszym wstydem.

Wiedziałem, że Kaczyński i jego wspólnicy są moralnie obrzydliwi i niezdolni do współczucia tym, którzy są skrzywdzeni, wykluczeni, prześladowani. Ale że zaakceptuje strategię Łukaszenki i będzie się bawił życiem ludzkim, jednocześnie głosząc w Polsce obronę życia? To ohydne.

Powinnismy przyjąć tych migrantów, bo ludzie są ważniejsi od granicy, bo nikt nie zasługuje na smierć z głodu, pragnienia i zimna, bo żaden człowiek nie jest nielegalny. To są ludzie, po prostu ludzie tacy jak my. Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie. Jestem z lewakiem Jezusem

Nie skazujmy uchodźców na śmierć!

Granica polsko-białoruska stała się przestrzenią klęski humanitarnej, a staje się także masowym grobem. Odpowiada za to nie tylko nacjonalizm PiS, ale także unijna polityka „Twierdza Europa”, której współtwórcą jest Tusk.

Odpowiedzialność za smierć ludzi na granicy ponosi Łukaszenka, ale także polskie władze, szczególnie szef MSWiA, który powinien za to odpowiedzieć przed sądem międzynarodowym. Zbrodnia spychania ludzi z powrotem na terytorium Białorusi (gdzie i tak nie zostaną wpuszczeni) to świadome morderstwo.

Bezczynność Komisji Europejskiej kierowanej przez nieudaną ministrę obrony z CDU jest równie nieodpowiedzialna, jak zbrodnicza.

Nadzieja tylko w pomagających ludziom na granicy działaczom i działaczkom organizacji pozarządowych. Oraz w parlamentarzystkach i parlamentarzystach polskich i europejskich, tych, którzy nie wspierają polskiego i europejskiego nacjonalizmu i egoizmu.

Polska po PiS Polską praw kobiet i osób LGBTQ+

Jesteśmy nie tylko na prostej drodze do dyktatury i zniszczenia demokracji w Polsce. Jesteśmy na drodze do ustanowienia katolickiego państwa fanatyzmu religijnego w Polsce. Zakazanie aborcji ze względu na wady płodu to jeden podstawowych elementów budowy państwa wyznaniowego.

Tysiące kobiet i osób niebinarnych zostało skazanych na barbarzyńskie, niewyobrażalne cierpienie noszenia niezdolnych do życia płodów. Teraz czas na ustawę „anty LGBT”: zakaz publicznego mówienia o osobach nieheteroseksualnych i transpłciowych. Zakaz ten może również zostać wprowadzony metodą autorytarną, przez Trybunał Przyłębskiej, który orzeknie, że parady równości i w ogóle mówienie o LGBTQ jest „niezgodne z Konstytucją”…

Kaczyński zamienił demokratyczny kraj w państwo autorytarne budowane metodą pełzającego zamachu stanu oraz w państwo fundamentalizmu religijnego – katolicki Iran. Dlatego oczekuję od
Donald Tusk nie tylko deklaracji odbudowy demokracji i (tym razem) ukarania przestępców, ale także jasnej deklaracji w sprawie walki z religijnym fanatyzmem i opowiedzenia się po stronie prawa do aborcji oraz prawa do poszanowania praw i godności osób LGBTQ. Skoczył się wraz z nastaniem PiSowskiego „państwa religijnego” czas kluczenia w tych sprawach.

Premier Tusk musi zdawać sobie sprawę z tego, że Kaczyński swój sukces wyborczy, szczególnie ten z roku 2019 i 2020 zbudował na nienawiści wobec kobiet (cis i trans) oraz wobec osób LGBTQ+, które zdaniem PiS „nie są ludźmi”. Standardy UE muszą obowiązywać także w Polsce. Także te ogłaszające UE „strefą wolną od dyskryminacji osób LGBTQ. Tusk, jako przewodniczący EPP misu wiedzieć, że za tą rezolucją głosowali także członkowie i członkinie jego partii! W Brukseli czy Strasburgu „nowoczesność”, a u nas zalecanie społeczności LGBTQ „czułości” do homofobów i transfobów?!

Unikanie jasnych deklaracji dotyczących praw kobiet, osób transpłciowych, lesbijek, gejów, osób biseksualnych to dla naszej społeczności niebezpieczna sugestia konstytuowania polityki antykobiecej i antyLGBTQ. Nie ma demokracji bez szacunku dla praw kobiet i praw mniejszości. Demokracja bez obrony praw kobiet, w tym prawa do aborcji uznanego przez UE za element praw człowieka to, Panie Premierze, żadna demokracja. Demokracja bez pełni praw dla osób LGBTQ+ i bez ochotny przez przestępstwami nienawiści to żadna demokracja.

Polska po PiS musi być krajem demokratycznym, praworządnym, respektującym prawa człowieka. Musi być także krajem wolnym od państwowego fundamentalizmu religijnego. Prawa kobiet i osób LGBTQ+ będą papierkiem lakmusowym: odbudowujemy demokrację, czy kolejną wersję quasi-demokracji.

Jeśli demokracja w Polsce ma się opierać znowu na „kompromisie aborcyjnym” (zawartym pomiędzy skompromitowanym Episkopatem polskim a politykami) albo na „łaskawym” pozwalaniu na parady, ale bez wprowadzenia normalnego prawa europejskiego dotyczącego równości małżeńskiej i procesu uzgodnienia płci (z refundowaną tranzycją). Mamy 2021 rok. Dość kluczenia, mrugania do wrogów kobiet i osób LGBTQ i budowania demokracji, w której nasze postulaty są znów zbywane.

O różnicach pomiędzy feminizmem liberalnym a materialistycznym piszę w magazynie „Nasze Argumenty”

Zapraszam do przeczytania najnowszego numeru wydawanego przez Fundację Naprzód magazynu „Nasze Argumenty”.

Numer poświęcony jest relacjom pomiędzy klasowością a płcią. Znajduje się w nim mój artykuł „Różne feminizmy”, gdzie omawiam podstawową różnicę pomiędzy feminizmem liberalnym a feminizmem materialistycznym (socjalistycznym).

Link poniżej.

Nasze Argumenty

Bart Staszewski to polski bohater narodowy!

Kochany Bartku Staszewski!

To nie pierwsza i nie ostatnia próba użycia partyjnej prokuratury do zniesławienia Ciebie, szczególnie, że wygrywasz w sądach wszystkie sprawy, jakie wytaczają Ci samorządowi żołnierze PiS.

Jestem, jak wiesz, pełen podziwu dla Ciebie i Twojej pracy. Jestem przekonany, że bez Twojego projektu świat nie dowiedziałby się o planowanym wprowadzeniu w Polsce systemu segregacji seksualnej, co w konsekwencji skutkować miało pogromami.

Już dziś ludzie uciekają przed homofobią z wielu wsi i małych miast, a i w wielkich nasiliły się homofobiczne zbrodnie nienawiści. A gdyby strefy bez LGBTQ objęły całą Polskę, gdyby osób niecis i niehetero już nie byłoby gdzie wygnać?

Jesteś człowiekiem prawdy i wolności, dlatego nienawidzą Cię ludzie kłamstwa i katolicko-faszystowskiego totalitaryzmu. To oczywiste, że będą Cię oskarżać, ale jest równie oczywiste, że nikt przytomny w Polsce i poza nią w te oskarżenia nie uwierzy.

Fanatycy religijni, pogrobowcy Savonaroli, którzy świętują dziś swoje triumfy dzięki wsparciu skorumpowanej, anty-ludzkiej władzy prędzej czy później przegrają.

Ja mam, jeśli mogę Cię „pocieszyć”, aktualnie trzy postępowania dyscyplinarne. W jednym uniewinniła mnie komisja uniwersytecka, ale były rektor kazał odwołać się do…. komisji przy ministrze, gdzie zadecyduje Czarnek. Drugie trwa na etapie wstępnym, ale jest tak kuriozalne, że trudno nie widzieć za tym roboty służb. Niedługo o tym opowiem. Trzecie oskarżenie właśnie wpłynęło.

To jest, jak wiesz, świadoma taktyka. Chodzi o to, żebyśmy byli uwiązani przesłuchaniami, sprawami itp. i nie mieli czasu „bruździć”. Ale, jak widać, to nie działa. „Strefy wolne…” znikają i to jest między innymi Twoj wielki sukces. A ja prowadzę i będę prowadził na UW swoj sztandarowy wykład „Socjologia queer”, na którym co roku mam pół setki osób, a niedługo to się podwoi.

Hasło „Róbmy swoje” z piosenki Wojciecha Młynarskiego jest aktualne. „Róbmy swoje… na swoją miarkę… róbmy swoje, może to coś da, kto wie!”.

Ale całkowicie Cię popieram: nie możemy tylko pasywnie znosić upokorzeń, chamskiej homofobii na zoologicznym poziomie, trzeba oddać. Na początek pozywając wszystkich oskarżających. Prokuratura to narzędzie chorego, autorytarnego państwa. Ale sądy mamy jeszcze niezależne. I tam jest przestrzeń, gdzie możemy i musimy się bronić. I wiem, że bez względu na to, co wykona teraz prokuratura, żeby obrzucić Cię błotem wobec najbliższych, przyjaciół, osób współpracujących, sąd nie tylko pokaże ich kłamstwa, ale też skaże ich na odszkodowania. Nie z budżetu, tylko z ich prywatnych kieszeni.

Myśl o tym tak: PiS funduje Ci sowitą emeryturę. Taki III filar.

Trzymaj się.

Jacek Kochanowski

Tylko stanowcza, radykalna lewica i reaktywacja idei konfederacji europejskiej jest szansą na dalsze istnienie UE

Jednym z podstawowych czynników sprzyjających rozwojowi europejskiego faszyzującego populizmu jest deficyt demokracji w UE, którego początkiem było odrzucenie projektu konstytucji unijnej. Instytucje UE są daleko, populiści obiecujący mannę i straszący LGBTQ+ – blisko.

Demokratyzacja UE to prezydent(ka) wybierany_a w powszechnych wyborach i kierujący Komisją Europejską (zasiadają w niej osoby z frakcji, do której należy prezydent), normalne prawo ustawodawcze dla PE (RE jako izba wyższa). To da Unii życie wyrażające się skutecznością.

Warunkiem takiej zmiany jest oczywiście (kon)federalizacja UE rozumiana jako ustrojowa droga pomiędzy modelem szwajcarskim a niemieckim. Władze państw UE zachowają swoje prerogatywy, ale instytucje UE uzyskają narzędzia realnego działania.

Obywatelki_e będą mogły się przekonać, że instytucje UE to nie odległa, niezrozumiała, biurokratyczna instytucja. Rolą PEM’s będzie zaś pośredniczenie pomiędzy obywatel(k)ami a PE i pokazywanie na realne możliwości wsparcia i inicjowania konkretnych zmian.

Naturalnie to nie konserwatyści mogą dokonać dzieła odrodzenia UW, tylko lewica pozbawiona nacjonalistycznych ciągot, lewica pragmatyczna (a nie narodowo-ideologiczna), lewica wierząca w konieczność (kon)federalizacji jako warunku skuteczności politycznej UE.

Lewica zadba o to, by kraje schodzące z drogi demokracji, praworządności, ochrony praw człowieka nie dostały ani centa z pieniędzy unijnych, w skrajnych przypadkach doprowadzając do zawieszenia. Lewica może znieść rządzące UE swoiste „liberum veto”.

Faszyzujące satrapie prześladująca imigrantów, osoby LGBTQ+, mniejszości etniczne, skorumpowane satrapie, dla których prawo jest niczym, liczy się tylko łup i ideologiczna jatka, takie satrapie nie mogą być tolerowane w UE tak, jak ma to miejsce dziś.

Wierzę, że mądra, demokratyczna, socjalistyczna lewica to jedyna szansa dla zmurszałej, trawionej groźnym faszystowskim nowotworem, UE. Inaczej trzeba będzie flagę wyprowadzić, co w globalnym starciu będzie oznaczało uzależnienie gospodarcze gł. od USA, ale także Chin i Rosji.

Wolność, równość, sprawiedliwość społeczna i solidarność, pryncypialna praworządność i pryncypialny antyfaszyzm, gospodarka służąca ludziom, a nie wielkim korporacjom, wspólne unijne standardy edukacyjne – oto kilka najważniejszych lewicowych wartości, które muszą stać się realnie wartościami całej UE.

Prawo do aborcji prawem człowieka

Parlament Europejski uchwalił rezolucję uznającą prawo do aborcji za prawo człowieka.

To nie jest tylko rezolucja, jak wiele innych. To wyraz cywilizacyjnego przeświadczenia, że to prawa kobiet, prawa osób niecis, prawa ich partnerek_ów mają być chronione, a nie prawa zygot, morul i płodów. Kobieta jest człowiekiem. Zygota nie jest człowiekiem.

Katolicka (chrześcijańska) teokracja usiłuje narzucić współczesnej cywilizacji średniowieczny pogląd, że płód jest „człowiekiem potencjalnym”. 🤷‍♂️

Poza wieloma innymi powodami do rozczarowania kierunkiem, w jakim zwija się (cywilizacyjnie, decyzją wyborców) Polska, triumf katotalibanu i standardów jest jednym z najistotniejszych. Dlaczego?

Prawa człowieka to moje prawa, Twoje, Twoich rodziców, dzieci, znajomych. Ich ochrona zapewnia nam po prostu minimum niezbędne do godnego życia i właściwego funkcjonowania. Daje podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Jestem na przykład chroniony przed przemocą fizyczną, a zatem nie boję się wyjść na ulicę – wierzę, że organy państwa odszukają i ukarzą człowieka, który będzie mi próbował zrobić krzywdę. Piszę teoretycznie, nie o Polsce. W ten sposób państwo chroni jedno z moich praw przynależnych mi jako człowiekowi.

Zakaz aborcji natomiast jest odwróceniem tego porządku: to państwo staje się opresorem, wywierając przemocą wpływ na decyzje kobiety. Oczywiście państwo samo w sobie jest systemem przemocy: jego podstawą działania (w normalnych warunkach demokratycznych) jest prawo, które obejmuje m.in. zakazy i nakazy. Demokracja jednak ogranicza wszechwładzę instytucji państwa: po prostu partia lub koalicja, która nadużywa instytucji państwowych, może zostać odwołana w wyborach. Istnieje także demokratyczny system wzajemnej kontroli władz. Kiedy jednak demokracja jest ograniczona, instytucje państwa stają się wszechwładne.

Kobiety (a także w o wiele większym stopniu osoby niecis, czyli niebinarne) są w naszym kręgu cywilizacyjnym przedmiotem ogromnej państwowej opresji. Przez wieki kobieta była uważana za niezdolną do racjonalnego myślenia, za niezdolną do podejmowania decyzji. Prawo do aborcji, prawo do zarządzania własną rozrodczością jest jednym z symboli takiego sposobu myślenia.

Dotyczy to także osób transpłciowych, gdzie dodatkowym aspektem jest transfobiczny zakaz rodzicielstwa osób „uznanych” przez system normatywny za „niewłaściwe” oraz generalne odmawianie prawa do istnienia osobom przekraczającym nieprzekraczalne rzekomo granice płci.

Często mówi się, że prawa mniejszości są gwarantem demokracji i praw większości. Feministki transfobiczne nie potrafią przyjąć do wiadomości, że respektowanie praw reprodukcyjnych osób trans zwiększa, a nie zmniejsza przestrzeganie praw reprodukcyjnych w ogóle. Zaś transfobiczny feminizm wpisuje się tylko w szerszy system seksualnej i płciowej segregacji, a zatem działa przeciw prawom kobiet.

Prawa reprodukcyjne osób trans powinny być bronione przez (cis)kobiety z takim samym zapałem, z jakim mężczyźni wspierają idee feministyczne, w tym prawo do aborcji. Po pierwsze przemawia za tym sama idea sprawiedliwego państwa demokratycznego: podstawowe prawa człowieka muszą być chronione przez instytucje państwa na wszystkich poziomach, bowiem po prostu żaden człowiek nie powinien cierpieć z jakiegokolwiek powodu. Po drugie zaś przestrzeganie praw reprodukcyjnych oznacza szacunek dla człowieka i jego indywidualnych decyzji, o ile efektem tych decyzji nie jest cierpienie innego człowieka. A zatem im bardziej panstwo przestrzega prawa do aborcji, tym bardziej chronione jest prawo każdej osoby do zarządzania własnym ciałem i własnym życiem.

Kościół rzymskokatolicki nie uznaje praw człowieka, w doktrynie stawia bowiem przed nimi prawa Boga, a w praktyce prawa własnej korporacji do kontrolowania życia „owieczek” i czerpania z tego korzyści finansowych. Kościół jest zasadniczo wrogiem praw człowieka, choć wskazać można kilka wyjątków (np. niektóre elementy katolickiej nauki społecznej).

Dlatego katalog praw człowieka, w tym prawo do aborcji, wymaga decyzji cywilizacyjnej. Albo średniowieczna doktryna Kościoła albo współczesne rozumienie praw człowieka oparte na idei państwa sprawiedliwego. Albo prawa zygoty, albo prawa kobiety czy osoby trans. Tertium non datur.

To jest w moim przekonaniu istota tej rezolucji i jej konsekwencje. Niestety siła polskiego katotalibanu nie przyprawia o optymizm. Obawiam się, że zaniedbując edukację obywatelską, za to wpuszczając do szkoły katechetów (na LEKCJE religii) przegraliśmy właśnie cywilizacyjnie i dziś mamy do czynienia z zapaścią demokracji, praworządności, a wraz za nimi z zapaścią standardów dotyczących praw człowieka. To prawa człowieka wyznaczają standardy demokratycznego państwa, a nie tylko wybory. Dramaty kobiet i osób trans, ktore dziś nie mogą przerwać niechcianej ciąży, a nie stać ich na turystykę aborcyjną to moje dramaty, one bowiem w najbardziej jaskrawy sposób ilustrują dzisiejszy stosunek państwa do obywatela w Polsce. To niezawinione cierpienie jest naszym cywilizacyjnym wstydem, a cisza, jaka zapadła po decyzji TK jest wstrząsająca.

UE jasno wskazuje na swoje standardy w tym zakresie, choć chciałbym również, by instytucje unijne zaczęły stosować doktrynę praw człowieka także wobec imigrantów. Polska woli własne standardy katolickiego fanatyzmu. W tym fanatyzmie Polska topi własną historyczną szansę na rozwój i postęp. „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi” – napisał proroczo Kochanowski.